Ukraina

Kijów

 

City break do Kijowa? Czy 2 dni wystarczą na poznanie miasta ? Co warto zwiedzić w tym czasie, a co sobie odpuścić? Ile pieniędzy przeznaczyć na podróż i pobyt ? Gdzie nocować ? Co lokalnego warto zjeść ?

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nie spodziewałem się zbyt wiele po podroży do Kijowa. Byłem tam kilkanaście lat temu i w pamięci pozostało mi smutne, szare, niemające zbyt wiele do zaoferowania duże miasto na wschodzie. Okazało się jednak, że bardzo się myliłem, a wyjazd ten przerósł moje oczekiwania. Chciałem pokazać Wam tą relacją, jak wiele jest tu miejsc które warto odwiedzić. Poniższe informacje to suma dwóch moich wyjazdów. Jednego w październiku 2017 r i w maju 2018 r. Stąd zdjęcia pokazujące dwie pory roku. Moim zdaniem, obie są fajne.

 

Kijów – ile to kosztuje

  • Bus na lotnisko – PKS Lublin- Lotnisko Lublin (Świdnik)- PKS Lublin 20 zł (w obie strony) Przewozy24.pl
  • Lot Lublin-Kijów-Lublin 78 zł (tylko bagaż podręczny) Wizzair
  • Karta sim prepaid Kievstar z limitem 3 GB ok. 10 zł – 70 UAH
  • Komunikacja w Kijowie ok 7,50 zł (Marsztutka 5-6 UAH, autobus 4 UAH, metro 5 UAH)
  • Nocleg Dja Hostel ok. 60 zł za 3 noclegi (405 UAH) w pokoju 8 os.
  • Wejścia do muzeów 35 zł

Suma kosztów (bez wyżywienia): ok. 220 zł

 

lub

 

Kijów – Co zwiedzić?

Zerknijcie też na interaktywną mapę na której zaznaczyłem wszystkie opisane poniżej miejsca

 
   

Podobno na Ukrainie jest bardzo tanio. Moim zdaniem to zbyt ogólne określenie. Jak widzicie, można spędzić kilka dni za niewielkie pieniądze. Najtańszy jest zdecydowanie transport (np. metro ok. 0,75 zł za przejazd czy jeszcze tańszy autobus). Nie są to może mega komfortowe, klimatyzowane pojazdy, ale spokojnie – wszędzie dojedziemy.

Wystarczy też trochę poszukać, a znajdziemy tani nocleg. Szczególnie jeśli mówimy o lubianych przeze mnie hostelach, w pokojach wieloosobowych. Taki też znalazłem i polecam. Dja Hostel nie leży może w ścisłym centrum, ale 60 zł za 3 noclegi w czystym, ciepłym miejscu jest bardzo przyzwoitą ceną. Kolejnym razem pomyślałbym o czymś bliżej stacji metra.

 

 

 

W trakcie mojego ostatniego pobytu w Kijowie znalazłem równie ciekawe miejsce, Hostel Bulgakоff , zdecydowanie lepiej położone. Zaledwie 100 metrów od metra, w centrum miasta. I przy okazji świetna cena 15 zł za nocleg w czystym, choć skromnym hostelu. Jeśli nie przeszkadza Ci 10 osobowy pokój, za to większość czasu spędzasz na zwiedzaniu, to miejsce może Ci się spodobać. Sprawdź  ciekawe propozycje noclegów w największej bazie wyszukiwania noclegów poniżej.
 

 

Co jeść w Kijowie ? Gdzie jeść w Kijowie ?

 

Koszty jedzenia są jednak zbliżone do tych w Polsce. Sieciówka z przyzwoitym jedzeniem Pyzata Chata (ukr. Пузата хата) proponuje np. pierogi oraz barszcz ukraiński + kompot za ok. 10 zł. Restauracje te znajdziecie przy większych stacjach metra. Najlepiej wyszukać w Google maps. W sieci znajdziecie kilka powtarzających się opinii- że Pyzata to letnie jedzenie (nie potwierdzam, a jadłem kilka razy), że o wiele lepsza jest Katyusha Varenichnaya– to fakt, choć ceny są tu wyższe a porcje niewielkie.

Jeśli jednak odwiedzicie Katjuszę, bardzo polecam barszcz ukraiński (ukr. борщ). Tradycyjnie podaje się go ze śmietaną i takimi śmiesznymi bułeczkami nasączonymi tłuszczem z czosnkiem. Całość z zupą daje nieziemski smak. Oprócz tego koniecznie spróbujcie zupy soljanki, szczególnie w okresie jesienno- zimowym. To zupa rybna w bulionie warzywnym z dodatkiem cytryny, oliwek i przypraw. I naturalnie kwaśnej śmietany. Jest sycąca i fajnie rozgrzewa.

 

Restauracja Katjusza

 

Co do pierogów – po ukraińsku to wareniki (ukr. вареники). Podobnie jak barszcz, stanowią potrawę narodową. Bardzo popularne stały się na tym terenie restauracje gruzińskie. Mamy więc też okazję spróbować smakowitych Chinkali, czy tradycyjnego Chaczapuri.  Pycha.

Warto spróbować Czeburek (ukr. чебурек) rodzaj smażonego pieroga nadziewanego baraniną z ostrymi przyprawami. Pochodzi z kuchni tatarskiej. A do picia, oczywiście kwas chlebowy, choć w trakcie tego wyjazdu nigdzie go nie namierzyłem. Podejrzewam, że w cieplejszym okresie można spotkać stanowiska na ulicach, podobnie jak o tej porze znajdziemy mnóstwo stoisk z kawą.

Tym razem nie zdążyłem przetestować jedzenia w polecanej restauracji Mitla, ale Ci którzy w niej byli, bardzo polecają tę kuchnię i przystępne ceny. Podobno bardzo smacznie. Pyzatych Chat i Katjuszy generalnie w Kijowie jest pod dostatkiem. Wystarczy wyszukać na Google Maps. Nie powinniście chodzić głodni 🙂

Manu Katyusha Varenichnaya

Menu Mitla

Menu Pyzatej Chaty w internecie jest niestety niedostępne.

 

 

Fantastyczną sprawą są również niezliczone małe punkty z kawą, ulokowane głównie przy przystankach i innych miejscach, gdzie przewija się sporo ludzi. Za obłędną latte z cynamonem zapłaciłem zaledwie 20 UAH (ok. 3 zł).

 

Kawa na ulicach Kijowa

 

Kiedy dotrzecie na lotnisko w Kijowie, warto najpierw zaopatrzyć się w kartę prepaid z ukraińskim numerem i co najważniejsze, pakietem danych. Od razu znajdziecie co najmniej 2 stanowiska tamtejszych dużych telekomów, w tym wybranego przeze mnie Kievstar. Za zaledwie 70 UAH dostałem numer z pakietem 3 Gb. 3 dni intensywnego korzystania z neta spowodowało, że wykorzystałem połowę. Okazało się przy okazji, że fajnie mieć telefon na 2 karty sim. Instalację i aktywację numeru/pakietu danych w 5 minut wykonuje od razu przy nas pracownik. Po prostu rewelacja. Jeśli potrzebujecie więcej informacji, odsyłam do świetnego artykułu kolegów z Roadtripbusa. Nie ukrywam, że to u nich znalazłem tę cenną wiedzę. Niezliczoną ilość razy korzystałem z internetu w telefonie, nie musząc polować na miejsca z Wifi. Korzystanie z Google Maps, posiadając pakiet internetowy daje duży komfort. I jasne, że można próbować działać za pomocą map offline, ale w przypadku tak taniego internetu nie mam wątpliwości co dla mnie jest lepsze.

Chwilę potem zaczepią Was kierowcy taksówek, ja zdecydowałem jednak twardo, że jadę marszrutką (lokalnym busikiem, jeśli jeszcze nie wiecie 😉 w pobliże hostelu.

Marszrutki są żółte i warto wcześniej ogarnąć temat trasy i docelowego miejsca w Google Maps.  Gdyby nie Google Maps to zginąłbym marnie z braku wiedzy o tym, gdzie i jak najszybciej dojechać transportem publicznym.  W Kijowie informacja o transporcie miejskim jest bardzo dobrze zintegrowana z Google Maps. Zapłaciłem więc 6 UAH i godzinę później dotarłem do hostelu. Busiki mogą nas trochę wytelepać po drodze, bo lata swojej świetności mają za sobą, ale to taki lokalny folklor, który jeszcze jakiś czas temu u nas też był niczym zaskakującym. Ważne jest to, aby chęć skorzystania z busa (zarówno wsiadanie jak i wysiadanie) przekazywać kierowcy, szczególnie jeśli chcemy skorzystać z mało popularnego wśród lokalsów przystanku. Na przystankach nie znajdziecie informacji o numerach zatrzymujących się przy nich marszrutek. Są za to wyłącznie info o numerach klasycznych autobusów i trolejbusów miejskich. Koszt przejazdu marszrutką jest zależny od numeru, którym jedziemy. Info o cenie znajduje się w środku tego środka transportu. Warto mieć odliczone kwoty. Ale nawet jeśli tak nie jest, a wsiądziecie do tyłu zapełnionego po brzegi busika wystarczy podać kasę przez innych podróżnych do kierowcy. W autobusach i trolejbusach za to zazwyczaj spotkacie panią sprzedającą bilety. Koszt przejazdu autobusem/trolejbusem to 4 hr a metrem 5 hr (kupujemy w kasie plastikowe żetony). Marszrutki kosztują zazwyczaj pomiędzy 5-7 hrywien.

W hostelu przemiła obsługa.Dotyczy to zarówno Dja Hostel jak i Bulhakoff hostel. W jednym i drugim miejscu dostałem od razu swoje własne prywatne… uwaga… klapki. Klapki są regularnie czyszczone przez obsługę, generalnie jest czysto i przyjemnie. Do dyspozycji aneks kuchenny, jeśli Pyzata Chata nie zaspokoi naszych podniebień do końca 🙂

Jest godzina 17:00 (godzinę do przodu w porównaniu z czasem w Polsce), więc wybieram się coś zjeść. Potem, już po zmroku trafiam do Soboru św. Włodzimierza, który jak niejeden budynek sakralny w Kijowie jest pięknie podświetlony. W środku wsłuchuję się w najpiękniejsze głosy kilkuosobowego chóru wtórującego modlitewnym śpiewom prowadzącym religijną ceremonię. Było w tym coś naprawdę magicznego. Nie jest to z resztą wyjątek. Zapewne traficie jeszcze na religijne ceremonie w innych miejscach.

 

Sobór św. Włodzimierza

 

Czy też uważacie, że miasto nabiera swojego charakteru nocą? Udowadnia to świetnie kolejne miejsce, które koniecznie musicie zobaczyć wieczorem- Złotą Bramę. Nie ogarnąłem do tej pory, dlaczego nazywa się złotą i pewnie jestem w tym trochę ignorantem, ale ku zaskoczeniu stwierdzam, że jest drewniana. Robi mimo to zaskakująco dobre wrażenie. Kiedyś brama musiała być gigantyczna, bo sam wjazd miał prawie…10 m wysokości. Nazwa została nadana również znajdującemu się w pobliżu teatrowi oraz stacji kijowskiego metra. Obecny budynek jest w większości rekonstrukcją powstałą w XX wieku. Miłośnicy kotów powinni odnaleźć w pobliżu fajną rzeźbę przeuroczego kota, który podobno pojawiał się często w tamtejszej okolicy.

 

Złota Brama

 

Cały Kijów jest pięknie podświetlony w nocy, warto przejść się tak zwyczajnie np. w okolicy głównej ulicy Chreszczatyk czy w okolice Majdanu Niezależności.

 kijów chreszczatyk

 

Następnego dnia, po dobrze przespanej nocy ( do znudzenia będę polecał każdemu zakup dobrych zatyczek do uszu w przypadku noclegu w pokoju wieloosobowym 😉 ) zastanawiam się, czy pogoda pozwoli na zwiedzanie. Prognozy pogody nie są przychylne, ale tego dnia tylko lekko, przelotnie mruży. Aplikacja Endomondo potwierdza, że dało się zwiedzać, bo tego dnia przebyłem niecałe 35 km pieszo.

Zaczynam od trasy prowadzącej mnie do Muzeum Czarnobylskiego. Po drodze zaglądam do miejsca, które zawsze mnie przyciąga- lokalny targ- centrum życia prawdziwych lokalsów. W tutejszym przybytku handlu –Zhitnii Market – nie mającym nic wspólnego z nowobogackim, futurystycznym centrum handlowym, kupicie wszystko czego dusza zapragnie, a już na pewno wszelkie artykuły spożywcze. Jest tanio, szczególnie polecam świeżo wyciskany sok z granatów. Da Wam siły na cały dzień wędrówki 🙂

 

Zhitnii Market

   

Przez przypadek trafiam też do przedziwnej dzielnicy, będącej prawie na ukończeniu, to okolice ulicy Vozdvyzhenskiej. Sprawiają wrażenie, jakby to miejsce było przeniesione z innego kraju, a nawet kontynentu. Mega luksusowe, wykonane z niezwykłą dbałością o detale, z pewnością przeznaczone dla bardzo bogatych mieszkańców. Warto przejść się tymi uliczkami przed trafieniem na bazar. Dwa różne światy.

 

Vozdvyzhenskia ulica

 

Samo Muzeum Czarnobylskie przyciągnęło mnie nie tylko ciekawą historią, ale również ceną. Sam wstęp kosztuje zaledwie 10 UAH, okazuje się jednak, że trzeba tez zapłacić za fotografowanie i za audio przewodnik po angielsku. Ostatecznie zapłaciłem 90 UAH. Zwiedzanie zajmuje ok. 1,5 godziny. Jeśli interesuje Was historia tragicznego wybuchu elektrowni w Czarnobylu, warto odwiedzić to miejsce. Jak większość muzeów w Kijowie nie zaskakuje nowoczesną formą a ich “interaktywność” jest daleka od tych znanych np. z warszawskiego muzeum “Kopernik”. Jednak poznamy tu dużo ciekawych faktów w powyższym temacie. Na zwiedzanie z audioprzewodnikiem trzeba przeznaczyć ok 1,5 godziny. Przy okazji, w internecie znajdziecie sporo propozycji wycieczek w okolice dawnej elektrowni. Tym razem nie skorzystałem z żadnej z nich z powodu braku czasu, ale kolejny wyjazd chciałbym połączyć z takim doświadczeniem. Najbardziej polecaną opcją jest jedna z proponowanych przez Chornobyl Tour wersji zwiedzania. Rozpiętość cen to 29-89 $ (700-2000 UAH). Koniecznie sprawdźcie też sporo praktycznych informacji, którymi na temat wycieczki w tamte okolice podzielił się na swoim blogu Piotrek z Jedzbawsie.

   

W okolicy pora na szybki obiad w Pyzatej, po czym kierują się do Muzeum Jednej Ulicy. To bardzo ciekawe miejsce.  Znajduje się przy Andrijewskim Zjeździe. Podaje się za jedyne na świecie muzeum prezentujące historię tylko jednej ulicy.

 

Muzeum Jednej Ulicy

 

Dyskretna muzyka wprowadza w nastrój. Każdy centymetr powierzchni muzeum jest zapełniony ekspozycją ukazującą dzieje mieszczańskiego Kijowa Andriejewskiego Zjazdu. Szyldy reklamowe, ubiory, fotografie, kasy sklepowe i bilety teatralne oddają przedrewolucyjną atmosferę dzielnicy bohemy artystycznej. Ekspozycja prezentuje pamiątki, zdjęcia i książki Michaiła Bułhakowa, poezja Tarasa Szewczenki, nuty Franciszka Liszta, książka i zdjęcie Stalina. Większość miejsca w gablotach poświęcona jest tym, których dorobek zatarł czas i zniszczyły kolejne zmiany władzy i rewolucje. Plakaty zapraszają na dawno niegrane już spektakle teatralne i koncerty. Stare kasy sklepowe nie liczą rachunków klientów sklepu kolonialnego. Bilet wstępu kosztuje 50 UAH.

Z muzeum już niedaleko do dolnej stacji kolejki szynowej (Funikular) prowadzącej spod stacji niebieskiej linii metra Poshtova Ploshcha w okolice monasteru.  Kolejka jest czynna od 7:00 do 22:00 i jeździ w górę i w dół co pięć minut.

 

Funikular

 

Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach to kolejne miejsce na mapie Kijowa, które swoim majestatem powoduje zachwyt. Takie ogromne budynki zawsze powodują u mnie problem z odpowiednim uchwyceniem całości w jednym kadrze. Koniecznie wchodzimy do środka. Kobiety powinny pamiętać o obowiązującym nakryciu głowy w tego typu miejscach.

 

Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach Kijów

 

 

Wychodząc przez bramę – wieżę należącą do kompleksu, mijamy niewielki pomnik ofiar wielkiego głodu 1932-33 ( o którym jeszcze później ), a już kilkaset metrów dalej zobaczymy świecące kopuły jednej z najbardziej rozpoznawalnych budowli w Kijowie- Soboru Mądrości Bożej. Zanim wejdziemy na jej teren, na dużym placu miniemy na pewno pomnik Chmielnickiego, bohatera narodowego  przywódcy powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1648–1654.

 

Sobór Mądrości Bożej Kijów

 

 Sobór Mądrości Bożej Kijów

 

Pod względem ruchu turystycznego Sobór zapewnia możliwość biletowanego wejścia do kilku miejsc. Ja wybieram jednak tylko dzwonnicę. Oferuje ona świetny widok na okolicę. Musimy jednak liczyć się z wymagającym pokonywaniem sporej wysokości. Momentami jest trochę klaustrofobicznie, ale warto. Wejście to koszt 40 UAH.

   

Panorama z Soboru

 

W trakcie pobytu w Kijowie bardzo zależało mi na tym, żeby zobaczyć obrazy prezentowane i sprzedawane na ulicy Volodymyrskiej. Faktycznie , idąc w stronę Cerkwi św. Andrzeja, przekonuję się jak różne style malarskie prezentują tutejsi artyści. Im bliżej cerkwi, tym więcej straganów z wszelkiego rodzaju pamiątkami, od masek gazowych, przez papier toaletowy z twarzą Putina. Totalny miszmasz.

 

Ulica Volodymyrska Kijów

 

Po drodze możemy zahaczyć o podwórko z ciekawym muralem.

To nie jedyny mural w mieście 🙂

 Mural przy Andrijewskim Zjezdzie

   

Na końcu tego ciągu handlowego będziemy mogli podziwiać ciekawą rzeźbę przedstawiającą dwoje bohaterów słynnego na Ukrainie filmu z 1961 r “Ścigając dwa zające”. Warto potrzeć ich nosy na szczęście.

 

Ścigając dwa zające kijów andrijewski zjizd

 

Wejście do na teren cerkwi św. Andrzeja (sama cerkiew była zamknięta) to niewielki koszt – 15 UAH, a rozpościera się z tutejszego tarasu fajna panorama na Padół i Dniepr.

 

Cerkiew św. Andrzeja

 

Panorma z cerkwi św. Andrzeja

 

Schodzę teraz ponownie Andrijewskim Zjezdem obok Muzeum Bułhakowa w stronę stacji metra Kontraktova Ploscha.

 

Andrijewski Zjezd kijów

 

Metro kijowskie samo w sobie fascynuje. Za jedyne 5 UAH, bo za tyle kupujemy  żeton na  przejazdu  na dowolnej trasie z przesiadkami (do czasu wyjścia przez bramki z metra), możemy podziwiać zazwyczaj bardzo głębokie stacje. Najgłębsza z nich i jednocześnie najgłębszą w Europie to Arsenalna. Można przysnąć jadąc ruchomymi schodami w głąb tunelu tej kolejki.

I tak z Kontraktovej Ploschy dojeżdżam do stacji Dniepro, która jak sama nazwa wskazuje, znajduje się nad samą rzeką. Stąd pieszo przedzieram się przez strome skarpy na skróty do Muzeum Głodu – Ukrainian Genocide Holodomor Memorial Museum. Muzeum to znajduje się na wzgórzu, skąd rozpościera się bodajże najpiękniejsza panorama na część Kijowa, szczególnie prawobrzeżną. Teraz, kiedy jest jesień, drzewa prezentują piękne kolory.

 

Panorama Kijowa

 

Jednak miejsce do którego dotarłem, nie napawa takim optymizmem. Mimo że jego wnętrze nie zajmuje zbyt dużej powierzchni i nie znajdziemy tu zbyt wielu eksponatów, film prezentujący historie Wielkiego Głodu wynikającego z kolektywizacji rolnictwa zarządzonej przez Stalina w latach 1932-33, robi ogromne wrażenie. Według różnych szacunków spowodował śmierć około 6–10 milionów ludzi, z czego minimum 3,3 mln na terytorium Ukraińskiej SRR. W latach 1921–1947 wskutek trzech klęsk głodu  życie straciło około 10 milionów mieszkańców Ukrainy. To przerażające dane! Choć żadna śmierć nie jest niczym przyjemnym, ta spowodowana zagłodzeniem musiała być wyjątkowo okrutna.

 

Muzeum Wielkiego Głodu Kijów

 

Kilkaset metrów stąd znajduje się Ławra Peczerska– prawosławny klasztor będący siedzibą zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Warto wiedzieć, że w 1990 ławra Peczerska została zapisana wraz z Soborem Mądrości Bożej (Sofijskim) na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Ciekawą podpowiedź w temacie biletów wstępu udostępniła na swoim blogu Petrykivka:

 

” Zanim jednak kupisz bilet, przejdź przez główne wejście. Jeśli swobodnie przejdziesz, oznacza to, że udało Ci się trafić na dzień, kiedy wstęp jest bezpłatny, przynajmniej do większości budynków. Lavrę warto odwiedzić szczególnie, gdy kartka w kalendarzu wskazuje jakieś prawosławne święto. Wtedy też bezpłatnie otwiera swoje podwoje. “

 

Ławra Peczerska Kijów

 

Warto poświęcić na jej zwiedzanie nieco więcej czasu, bo kompleks świątynno- muzealny jest dosyć spory. Wstęp na sam teren to 25 UAH, więcej zapłacimy za wejścia do poszczególnych obiektów. Trzeba liczyć się z tym, że zawsze jest tu sporo turystów i wiernych. Nie wyobrażam sobie jednak zwiedzania miasta z pominięciem ławry. To kolejne miejsce, które robi na mnie ogromne wrażenie.

 

Ławra Peczerska w Kijowie

 

Na terenie Ławry Peczerskiej, w jednym z budynków (patrz interaktywna mapa) znajduje się niezwykłe muzeum. Jest faktycznie nieco ukryte pomiędzy ogromnymi, pełnymi przepychu złota budowlami. To niepozorne Muzeum Miniatur. Znajdują się tu prace Nikolaya Siadristego. To niezwykły artysta, o czym świadczą wykonywane przez 40 lat prace. Rzeźby, choć przyznaję, brakuje mi lepszego słowa, to arcydzieła. Wykonane niezwykle precyzyjnie na powierzchni zaledwie milimetrów lub jeszcze mniej. Przykład? Bardzo proszę. Fregata ze złota ma zaledwie 3,5 milimetra długości. Złote pasma, które składają się na takielunek pomiędzy falującymi żaglami, mają średnicę zaledwie 0,03 milimetra. Jest to 400 razy mniej niż średnica ludzkiego włosa!

 Muzeum Miniatur Kijów

 

Rzeźba zatytułowana “Czas” ma działający zegar zamocowany w główce ważki. Kolejne, jedno z najwcześniejszych dzieł artysty z 1969 roku, zawiera zachowaną pchłę, która została obuta złotymi butami! I coś ekstra. Książka stworzona przez artystę, składająca się z dwunastu stron wierszy Tarasa Szewczenki, jest uważana za najmniejszą na świecie książkę. Ma powierzchnię zaledwie 0,6 milimetra kwadratowego.

Wejście do muzeum kosztuje 50 hrywien. Warto!

 

Słyszeliście o Alei Pejzażowej, którą Trip Advisor umiejscowił na 1 miejscu wśród kategorii parki?

 

Aleja Pejzażowa Kijów

 

 

To nietypowe miejsce. Widać, że lata swojej świetności ma już za sobą i przydawałaby się mu lekka rewitalizacja. Spotkamy tu sporo rodzin z dziećmi, szczególnie w weekend oraz pary zakochanych.

 

Aleja Pejzażowa

 

Trochę creepy wydaje mi się postać Alicji z krainy czarów.

 

Aleja Pejzażowa

 

Najbardziej w okolicach Alei spodobały mi się tutejsze kamienice. Wyobrażałem sobie przez chwilę, jak dobrze byłoby mieć takie mieszkanie z całym przeszklonym salonem z widokiem na sporą część miasta.

 

Kamienice przy Alei Pejzażowej

 

 

5 minut pieszo i dochodzimy do Muzeum Narodowego przypominającego mi trochę mniejszą wersję Białego domu w USA. Do samego muzeum nie wchodzę. Podobno jego ekspozycja nie zachwyca, może innym razem 😉

 

Muzeum Narodowe

 

Pora zobaczyć po kilkunastu latach przerwy, Majdan Niezależności. Docieram tu również pieszo, co zajmuje trochę czasu.  Nigdzie się nie spieszę. Przypominają mi się relacje medialne z wydarzeń, które tu miały miejsce, a które tak bardzo zmieniły bieg historii tego kraju. Stały się też dowodem na to, jak wielką siłą jest ruch społeczny niezadowolonych z rządów ludzi. Mam na myśli głównie wydarzenia mające miejsce  w 2013r – protesty będące skutkiem niepodpisania umowy stowarzyszeniowej oraz umowy o pogłębieniu i wszechstronności wolnego handlu z Unią Europejską. Protesty zostały nazwane Euromajdanem. Od mojej ostatniej wizyty Majdan przeszedł generalny remont. Bezpośrednio pod nim znajduje się duży kompleks handlowy Globus.

 

Majdan Niezależności

 

Na największym z budynków znajdującym się na placu wywieszono ogromny baner przypominający o tym, jak wielką wartością dla Ukraińców jest wolność.

 

 Majdan Niezależności

 

W jego centrum stoi obecnie Lacka Brama. Możemy podziwiać tu sporo pomników. Najwyższym jest kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią symbolizującym niezależność Ukrainy i upamiętniającym uzyskanie niepodległości. Zobaczymy tu też pomnik Kozaka Mamaja, pomnik legendarnych założycieli Kijowa – Kija, Szczeka, Chorywa i ich siostry Łybedź, a także pomnik Archanioła Michała, patrona miasta.

 

Majdan Niezależności

 

Najsmutniejszy widok to zdjęcia osób, które straciły życie w wyniku starć z władzą podczas Euromajdanu. Łzy same ciekną z oczu na widok tak wielu ludzi, którzy oddali życie za wolność.

 

Majdan Niezależności

 

 

Majdan Niezależności

 

Pewnym symbolem dawnych czasów jest znajdujący się nieopodal Dniepru Łuk Przyjaźni Narodów. Z tą przyjaźnią prezentujących ją narodów można dyskutować, ale już na pewno nie z przepiękną panoramą, która się stąd rozpościera.

 

Łuk Przyjaźni Narodów Kijow

 

Dniepr

 

Zaczyna trochę bardziej padać, gdyby nie to zapewne skusiłbym się na tyrolkę, rodzaj zjazdu na rozciągniętej pomiędzy brzegami Dniepru linie. Taka przyjemność kosztuje zaledwie 250 UAH, na co na pewno sobie pozwolę przy kolejne wizycie i lepszej pogodzie. (Aktualizacja- w trakcie mojej wizyty w Kijowie w trakcie majówki tyrolka nadal nie działała).

Widzę, jak całe rodziny z dziećmi kierują się do pobliskiego Muzeum Wody. Na razie nie czuję potrzeby odwiedzenia tego miejsca, tym bardziej że już czuję jak cała ta woda i tak przenika mnie całego. Rozpadało się na dobre. Poza tym jest spora kolejka i sam już nie wiem, czy to dlatego, że ekspozycja wewnątrz jest taka super, czy po prostu nikt ni chce chodzić w deszczu 😉 Obok Muzeum znajduje się Kijowski Akademicki Teatr Lalek. Słychać tu śmiechy dzieciaków i muzykę z bajek. Dla rodzin z dziećmi ta część Kijowa jest z pewnością godna polecenia, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby wejść do któregoś z tych miejsc. Polecam wizytę poza weekendem.

 

Muzeum Wody

 

Teatr lalek

 

Pomnik Matki Ojczyzny

 

Choć dumnie zdaje się stać na straży całej Ukrainy, trzeba przyznać, że nie cieszy się pełnym zachwytem mieszkańców miasta. Jak wiele monumentów, tak i ten ma swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników. Trzeba jednak przyznać, że rozmiar i forma robią wrażenie. 560 ton robi swoje. Sam miecz ważny ponad 6 ton. Dodajmy do tego jeszcze wysokość 102 metrów z postumentem  i nie dziwi już fakt, że widoczna jest z najodleglejszych części miasta. Jeśli macie trochę kasy i jeszcze więcej odwagi, możecie zdecydować się wejść na jedną z dwóch platform widokowych. Niższa na poziomie 36,6 m (wejście kosztuje 50 hrywien). Ta wyższa znajduje się na górnej części tarczy, na wysokości 91 metrów (wejście kosztuje 300 hrywien). Wejście na platformy widokowe jest możliwe maksymalnie do godziny 17:00 w tygodniu i 18:00 w weekendy. Statua stanowi część Muzeum historii Ukrainy w II wojnie światowej. Wejścia do Muzeum są możliwe w tygodniu od 10:00-18:00 a w weekendy do 19:00. Aktualne ceny i informacje o Muzeum znajdziesz TUTAJ.

 Pomnik Matki Ojczyzny Kijów

 

Ciekawostką jest fakt, iż pierwotnie czubek miecza sięgał 108 m, jednakże po 1991 r. został on skrócony o 6 metrów, ponieważ sięgał ponad najwyższy krzyż na Ławrze Peczerskiej. Pomimo wprowadzenia w 2015 r. ustawy dekomunizacyjnej na Ukrainie, z pomnika nie zniknęło zdelegalizowane przez nią godło ZSRR. Ustawa nie obejmuje bowiem niektórych pomników II wojny światowej, poza tym usunięcie ogromnego symbolu stanowiłoby duże wyzwanie techniczne i finansowe.

Jak informuje Wikipedia, po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, pojawiły się głosy nawołujące do usunięcia pomnika i wykorzystania pozyskanej z niego stali na ważniejsze cele. Kontrowersje wzbudzają też koszty utrzymania pomnika: umieszczony u jego podnóża wieczny płomień, który w czasach ZSRR faktycznie płonął nieprzerwanie, zużywa tak duże ilości gazu ziemnego (do 400 m3), że obecnie zapala się go tylko podczas ważnych uroczystości państwowych.

 Znicz-Muzeum-historii-Ukrainy-w-II-wojnie-światowej

   

Meżyhiria – rezydencja Wiktora Janukowycza

 

Kilka osób, które miały już wcześniej okazję zwiedzać Kijów i okolice, zachęcały mnie do odwiedzenia Meżyhirii. Wiedziałem, że znajduje się tam powalająca rezydencja należąca kiedyś do byłego prezydenta Ukrainy, Wiktora Janukowycza. Obecnie jest swego rodzaju muzeum korupcji.

Aby dostać się na miejsce mamy kilka możliwości. Jedną z nich jest dojazd własnym samochodem, czego nie będę specjalnie opisywał, bo nie ma w tym niczego odkrywczego. Druga opcja to skorzystania ze zorganizowanego przejazdu spod Majdanu Niezależności. Co chwilę usłyszycie tam nawoływania przez megafon, aby dołączyć do wycieczki jadącej do Meżyhirii. Wycieczka to duże słowo, ogranicza się do przejazdu w obie strony. Czas do dyspozycji na miejscu to ok 1,5 godziny. Koszt 150 hrywien.

 Meżyhiria willa janukowycza

 

Trzecia opcja, z której sam korzystałem- najtańsza. Przejazd niebieska linią metra do końcowej stacji Heroiv Dnipra, stamtąd, z jednego z przystanków (patrz interaktywna mapa), jedziemy marszrutką nr 902 do miejsca oddalonego o jakieś 1,5 km od głównego wejścia na teren posiadłości. Kierowcy wystarczy powiedzieć, że jedziecie do Meżyhirii, a on wskaże Wam gdzie wysiąść. Po drodze warto zajść do sklepu i kupić coś do picia lub jedzenia, bo zapewniam Was, że spędzicie tam sporo czasu. Mi zwiedzanie zajęło jakieś 5 godzin, choć można oczywiście poświęcić na to mniej czasu. Można też zrobić zakupy na terenie  obiektu, ale ceny są już nieco wyższe a wybór nieco mniejszy.

A teraz ceny. Szczegóły znajdziecie na oficjalnej stronie z cennikiem TUTAJ.

Generalnie zasada jest taka. Najtaniej jest we wtorek, za wejście na teren posiadłości (nie samej willi) płacimy 50 hrywien. W inne, nieweekendowe dni 100 hrywien. W weekendy i święta – 120 hr. Jeśli przyjedziemy odpowiednio wcześniej między 08:00-09:00 rano, to niezależnie od dnia skorzystamy z preferencyjnej ceny za bilet 50 hr. Dzieci do 14 roku życia płacą zazwyczaj 50 hr, we wrotki wchodzą za darmo.

Teren posiadłości jest ogromny, według niektórych szacunków 140, a innych nawet 160 hektarów. Jak łatwo się domyśleć, powoduje to pytania o sposób przemieszczania się po nim. I możliwości mamy kilka. Po prostu pieszo, z czego sam korzystałem, licząc się z tym, że dojście do niektórych miejsc może być nieco męczące. Druga opcja to wypożyczenie roweru (koszt ok 250 hr za 2 godziny) lub elektrycznego (ceny nie znam niestety). Możemy też dołączyć do osób zwiedzających  z kierowcą teren meleksem za 100 hr. Trzeba mieć tez świadomość, że wyzwaniem jest tu nie tylko sama powierzchnia, ale też sporo różnic wzniesień, co w przypadku tradycyjnego roweru też może być wyzwaniem. Oprócz samej willi i znajdującej się przy niej znakomicie zadbanych ogrodach, możemy dotrzeć do pól golfowych oraz w części przy Zatoce Kijowskiej, do zwodowanego galeonu, będącego niegdyś prywatną restauracją Janukowycza z widokiem na wodę. Bezpośrednio przy niej, podobnie jak przy samej willi, są dostępne dla zwiedzających restauracje.

 Galeon meżyhiria ukraina

 

Zwiedzanie samej willi i budynku tzw. FOG, to koszt 200 hr. Jednak mimo wysokiej ceny, uważam, że warto. Warto, mimo dość słabo skoordynowanych działań mających na celu zlokalizowanie przewodnika. Numer telefonu widniejący w oknie budynku FOG, w którym rozpoczyna się zwiedzanie, informował tylko o konieczności kontaktu z tymże właśnie przewodnikiem. Telefon jednak nie odpowiadał. Strażnicy, patrolujący okolice podpowiedzieli, żeby dzwonić do skutku, bo innego sposobu nie ma. Zadzwoniłem jednak na główny numer dostępny na oficjalnej stronie i pani łamanym angielskim wyjaśniła, że przewodnik własnie oprowadza grupę i w tym czasie może mieć wyłączony telefon. Trzeba czekać na sms z info, że numer ponownie jest dostępny. Tak też się stało i po ok 1,5 godziny oddzwonił na mój ukraiński numer przewodnik informując o której zacznie się kolejne zwiedzanie. Podsumowując sprawy organizacyjne, albo czekamy cierpliwie pod budynkiem FOG licząc, że o pełnej lub w połowie pełnej godziny pojawi się tam przewodnik, albo dzwonimy i czekamy cierpliwie aż odbierze lub oddzwoni. Może z czasem usprawnia ten proces 🙂

W trakcie ok. 1,5 godziny, jeśli rozumiemy język ukraiński (tylko w tym języku odbywa się oprowadzanie) dowiemy się zaskakujących szczegółów z życia we wszelkich dostatkach byłego prezydenta Ukrainy. Co ważniejsze, zobaczymy na własne oczy jak skrajnie dużo pieniędzy przeznaczył na zbudowanie tej posiadłości. Dodajmy, za pieniądze, delikatnie mówiąc nie pochodzące z najuczciwszych źródeł. Bogactwo i przepych tego miejsca powalają. Żyrandol za ponad 1 mln euro, katarynka za 0,5 mln euro to tylko drobne przykłady.

 Meżyhiria-willa-janukowycza

   

Meżyhiria była dla mnie zaskoczeniem. Z jednej strony ciekawa historia, która stoi za tym miejscem, z drugiej miejsce, w którym doskonale się odpoczywa po zwiedzaniu. Polecam Wam szczególnie okolice galeonu i pole golfowe, w którym zawieszono kosze, idealne aby wygodnie odpocząć w cieniu.

 Meżyhiria

 

A co Wy planujecie zobaczyć w Kijowie i okolicy? Co polecacie? Podzielcie się, proszę. Chętnie zobaczę jeszcze wiele ciekawych miejsc, na które nie miałem czasu tym razem. Z góry pięknie Wam dziękuję.

 

A na koniec, zachęcam do obejrzenia pięknego timelapsa z Kijowa, wykonanego przez Olega Fingera.

 

 
Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji albo masz propozycje/sugestie dotyczące tej relacji, chętnie je poznam. Dzięki Tobie wartość kolejnych artykułów może być jeszcze lepsza.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.