Ukraina

Kijów

Kijów

 

City break do Kijowa? Czy 2 dni wystarczą na poznanie miasta ? Co warto zwiedzić w tym czasie, a co sobie odpuścić? Ile pieniędzy przeznaczyć na podróż i pobyt ? Gdzie nocować ? Co lokalnego warto zjeść ?

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nie spodziewałem się zbyt wiele po podroży do Kijowa. Byłem tam kilkanaście lat temu i w pamięci pozostało mi smutne, szare, niemające zbyt wiele do zaoferowania duże miasto na wschodzie. Okazało się jednak, że bardzo się myliłem, a wyjazd ten przerósł moje oczekiwania. Chciałem pokazać Wam tą relacją, jak wiele jest tu miejsc które warto odwiedzić.

Kijów – ile to kosztuje

Bus na lotnisko – PKS Lublin- Lotnisko Lublin (Świdnik)- PKS Lublin 20 zł (w obie strony) Przewozy24.pl

Lot Lublin-Kijów-Lublin 78 zł (tylko bagaż podręczny) Wizzair

Karta sim prepaid Kievstar z limitem 3 GB ok. 10 zł – 70 UAH

Komunikacja w Kijowie ok 7,50 zł (Marsztutka 5-6 UAH, autobus 4 UAH, metro 5 UAH)

Nocleg Dja Hostel ok. 60 zł za 3 noclegi (405 UAH) w pokoju 8 os.

 

 

Wejścia do muzeów 35 zł

Suma kosztów (bez wyżywienia): ok. 220 zł

 

Kijów – Co zwiedzić?

Zerknijcie też na interaktywną mapę na której zaznaczyłem wszystkie opisane poniżej miejsca

 
 

Podobno na Ukrainie jest bardzo tanio. Moim zdaniem to zbyt ogólne określenie. Jak widzicie, można spędzić kilka dni za niewielkie pieniądze. Najtańszy jest zdecydowanie transport (np. metro ok. 0,75 zł za przejazd czy jeszcze tańszy autobus). Nie są to może mega komfortowe, klimatyzowane pojazdy, ale spokojnie – wszędzie dojedziemy.

Wystarczy też trochę poszukać, a znajdziemy tani nocleg. Szczególnie jeśli mówimy o uwielbianych przeze mnie hostelach, w pokojach wieloosobowych. Taki też znalazłem i polecam. Dja Hostel nie leży może w ścisłym centrum, ale 60 zł za 3 noclegi w czystym, ciepłym miejscu jest bardzo przyzwoitą ceną. Kolejnym razem pomyślałbym o czymś bliżej stacji metra.

 

 

 

Co jeść w Kijowie ? Gdzie jeść w Kijowie ?

 

Koszty jedzenia są jednak zbliżone do tych w Polsce. Sieciówka z przyzwoitym jedzeniem Pyzata Chata (ukr. Пузата хата) proponuje np. pierogi oraz barszcz ukraiński + kompot za ok. 10 zł. W sieci znajdziecie kilka powtarzających się opinii- że Pyzata to letnie jedzenie (nie potwierdzam, a jadłem kilka razy), że o wiele lepsza jest Katyusha Varenichnaya– to fakt, choć ceny są tu wyższe a porcje niewielkie.

Jeśli jednak odwiedzicie Katjuszę, bardzo polecam barszcz ukraiński (ukr. борщ). Tradycyjnie podaje się go ze śmietaną i takimi śmiesznymi bułeczkami nasączonymi tłuszczem z czosnkiem. Całość z zupą daje nieziemski smak. Oprócz tego koniecznie spróbujcie zupy soljanki, szczególnie w okresie jesienno- zimowym. To zupa rybna w bulionie warzywnym z dodatkiem cytryny, oliwek i przypraw. I naturalnie kwaśnej śmietany. Jest sycąca i fajnie rozgrzewa.

 

Restauracja Katjusza

 

Co do pierogów – po ukraińsku to wareniki (ukr. вареники). Podobnie jak barszcz, stanowią potrawę narodową. Bardzo popularne stały się na tym terenie restauracje gruzińskie. Mamy więc też okazję spróbować smakowitych Chinkali, czy tradycyjnego Chaczapuri.  Pycha.

Warto spróbować Czeburek (ukr. чебурек) rodzaj smażonego pieroga nadziewanego baraniną z ostrymi przyprawami. Pochodzi z kuchni tatarskiej.

A do picia, oczywiście kwas chlebowy, choć w trakcie tego wyjazdu nigdzie go nie namierzyłem. Podejrzewam, że w cieplejszym okresie można spotkać stanowiska na ulicach, podobnie jak o tej porze znajdziemy mnóstwo stoisk z kawą.

Tym razem nie zdążyłem przetestować jedzenia w polecanej restauracji Mitla, ale Ci którzy w niej byli, bardzo polecają tę kuchnię i przystępne ceny. Podobno bardzo smacznie.

Pyzatych Chat i Katjuszy generalnie w Kijowie jest pod dostatkiem. Wystarczy wyszukać na Google Maps. Nie powinniście chodzić głodni 🙂

Manu Katyusha Varenichnaya

Menu Mitla

Menu Pyzatej Chaty w internecie jest niestety niedostępne.

 

 

Fantastyczną sprawą są również niezliczone małe punkty z kawą, ulokowane głównie przy przystankach i innych miejscach, gdzie przewija się sporo ludzi. Za obłędną latte z cynamonem zapłaciłem zaledwie 20 UAH (ok. 3 zł).

 

Kawa na ulicach Kijowa

 

Kiedy dotrzecie na lotnisko w Kijowie, warto najpierw zaopatrzyć się w kartę prepaid z ukraińskim numerem i co najważniejsze, pakietem danych. Od razu znajdziecie co najmniej 2 stanowiska tamtejszych dużych telekomów, w tym wybranego przeze mnie Kievstar. Za zaledwie 70 UAH dostałem numer z pakietem 3 Gb. 3 dni intensywnego korzystania z neta spowodowało, że wykorzystałem połowę. Okazało się przy okazji, że fajnie mieć telefon na 2 karty sim. Instalację i aktywację numeru/pakietu danych w 5 minut wykonuje od razu przy nas pracownik. Po prostu rewelacja. Jeśli potrzebujecie więcej informacji, odsyłam do świetnego artykułu kolegów z Roadtripbusa. Nie ukrywam, że to u nich znalazłem tę cenną wiedzę.

Chwilę potem zaczepią Was kierowcy taksówek, ja zdecydowałem jednak twardo, że jadę marszrutką (lokalnym busikiem, jeśli jeszcze nie wiecie 😉 w pobliże hostelu.

Marszrutki są żółte i warto wcześniej ogarnąć temat trasy i docelowego miejsca w Google Maps.  Gdyby nie Google Maps to zginąłbym marnie z braku wiedzy o tym, gdzie i jak najszybciej dojechać transportem publicznym. Zapłaciłem więc 6 UAH i godzinę później dotarłem do hostelu. Busiki mogą nas trochę wytelepać po drodze, bo lata swojej świetności mają za sobą, ale to taki lokalny folklor, który jeszcze jakiś czas temu u nas też był niczym zaskakującym. Ważne jest to, aby chęć skorzystania z busa (zarówno wsiadanie jak i wysiadanie) przekazywać kierowcy, szczególnie jeśli chcemy skorzystać z mało popularnego wśród lokalsów przystanku.

W hostelu przemiła obsługa. Dostałem od razu swoje własne prywatne… uwaga… klapki. Klapki są regularnie czyszczone przez obsługę, generalnie jest czysto i przyjemnie. Do dyspozycji aneks kuchenny, jeśli Pyzata Chata nie zaspokoi naszych podniebień do końca 🙂

Jest godzina 17:00 (godzinę do przodu w porównaniu z czasem w Polsce), więc wybieram się coś zjeść. Potem, już po zmroku trafiam do Soboru św. Włodzimierza, który jak niejeden budynek sakralny w Kijowie jest pięknie podświetlony. W środku wsłuchuję się w najpiękniejsze głosy kilkuosobowego chóru wtórującego modlitewnym śpiewom prowadzącym religijną ceremonię. Było w tym coś naprawdę magicznego. Nie jest to z resztą wyjątek. Zapewne traficie jeszcze na religijne ceremonie w innych miejscach.

 

Sobór św. Włodzimierza

 

Po wyjściu kieruję się jeszcze w okolice pobliskiego Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki, który robi na mnie wrażenie intensywnie czerwonym podświetleniem całego gmachu. Dopiero później sprawdzam w internecie, że w rzeczywistości to nie czerwone oświetlenie a naturalny kolor budynku 😉 Brawo ja.

 

Uniwersytet Narodowy im. Tarasa Szewczenki

 

Czy też uważacie, że miasto nabiera swojego charakteru nocą? Udowadnia to świetnie kolejne miejsce, które koniecznie musicie zobaczyć wieczorem- Złotą Bramę. Nie ogarnąłem do tej pory, dlaczego nazywa się złotą i pewnie jestem w tym trochę ignorantem, ale ku zaskoczeniu stwierdzam, że jest drewniana. Robi mimo to zaskakująco dobre wrażenie. Kiedyś brama musiała być gigantyczna, bo sam wjazd miał prawie…10 m wysokości. Nazwa została nadana również znajdującemu się w pobliżu teatrowi oraz stacji kijowskiego metra. Obecny budynek jest w większości rekonstrukcją powstałą w XX wieku. Miłośnicy kotów powinni odnaleźć w pobliżu fajną rzeźbę przeuroczego kota, który podobno pojawiał się często w tamtejszej okolicy.

 

Złota Brama

 

Następnego dnia, po dobrze przespanej nocy ( do znudzenia będę polecał każdemu zakup dobrych zatyczek do uszu w przypadku noclegu w pokoju wieloosobowym 😉 ) zastanawiam się, czy pogoda pozwoli na zwiedzanie. Prognozy pogody nie są przychylne, ale tego dnia tylko lekko, przelotnie mruży. Aplikacja Endomondo potwierdza, że dało się zwiedzać, bo tego dnia przebyłem niecałe 35 km pieszo.

Zaczynam od trasy prowadzącej mnie do Muzeum Czarnobylskiego. Po drodze zaglądam do miejsca, które zawsze mnie przyciąga- lokalny targ- centrum życia prawdziwych lokalsów. W tutejszym przybytku handlu –Zhitnii Market – nie mającym nic wspólnego z nowobogackim, futurystycznym centrum handlowym, kupicie wszystko czego dusza zapragnie, a już na pewno wszelkie artykuły spożywcze. Jest tanio, szczególnie polecam świeżo wyciskany sok z granatów. Da Wam siły na cały dzień wędrówki 🙂

 

Zhitnii Market

   

Przez przypadek trafiam też do przedziwnej dzielnicy, będącej prawie na ukończeniu, to okolice ulicy Vozdvyzhenskiej. Sprawiają wrażenie, jakby to miejsce było przeniesione z innego kraju, a nawet kontynentu. Mega luksusowe, wykonane z niezwykłą dbałością o detale, z pewnością przeznaczone dla bardzo bogatych mieszkańców. Warto przejść się tymi uliczkami przed trafieniem na bazar. Dwa różne światy.

 

Vozdvyzhenskia ulica

 

Samo Muzeum Czarnobylskie przyciągnęło mnie nie tylko ciekawą historią, ale również ceną. Sam wstęp kosztuje zaledwie 10 UAH, okazuje się jednak, że trzeba tez zapłacić za fotografowanie i za audio przewodnik po angielsku. Ostatecznie zapłaciłem 90 UAH. Zwiedzanie zajmuje ok. 1,5 godziny. Jeśli interesuje Was historia tragicznego wybuchu elektrowni w Czarnobylu, warto odwiedzić to miejsce. Jak większość muzeów w Kijowie nie zaskakuje nowoczesną formą a ich “interaktywność” jest daleka od tych znanych np. z warszawskiego muzeum “Kopernik”. Jednak poznamy tu dużo ciekawych faktów w powyższym temacie. Na zwiedzanie z audioprzewodnikiem trzeba przeznaczyć ok 1,5 godziny. Przy okazji, w internecie znajdziecie sporo propozycji wycieczek w okolice dawnej elektrowni. Tym razem nie skorzystałem z żadnej z nich z powodu braku czasu, ale kolejny wyjazd chciałbym połączyć z takim doświadczeniem. Najbardziej polecaną opcją jest jedna z proponowanych przez Chornobyl Tour wersji zwiedzania. Rozpiętość cen to 29-89 $ (700-2000 UAH). Koniecznie sprawdźcie też sporo praktycznych informacji, którymi na temat wycieczki w tamte okolice podzielił się na swoim blogu Piotrek z Jedzbawsie.

   

W okolicy pora na szybki obiad w Pyzatej, po czym kierują się do Muzeum Jednej Ulicy. To bardzo ciekawe miejsce.  Znajduje się przy Andrijewskim Zjeździe. Podaje się za jedyne na świecie muzeum prezentujące historię tylko jednej ulicy.

 

Muzeum Jednej Ulicy

 

Dyskretna muzyka wprowadza w nastrój. Każdy centymetr powierzchni muzeum jest zapełniony ekspozycją ukazującą dzieje mieszczańskiego Kijowa Andriejewskiego Zjazdu. Szyldy reklamowe, ubiory, fotografie, kasy sklepowe i bilety teatralne oddają przedrewolucyjną atmosferę dzielnicy bohemy artystycznej. Ekspozycja prezentuje pamiątki, zdjęcia i książki Michaiła Bułhakowa, poezja Tarasa Szewczenki, nuty Franciszka Liszta, książka i zdjęcie Stalina. Większość miejsca w gablotach poświęcona jest tym, których dorobek zatarł czas i zniszczyły kolejne zmiany władzy i rewolucje. Plakaty zapraszają na dawno niegrane już spektakle teatralne i koncerty. Stare kasy sklepowe nie liczą rachunków klientów sklepu kolonialnego. Bilet wstępu kosztuje 50 UAH.

 

Z muzeum już niedaleko do dolnej stacji kolejki szynowej (Funikular) prowadzącej spod stacji niebieskiej linii metra Poshtova Ploshcha w okolice monasteru.  Kolejka jest czynna od 7:00 do 22:00 i jeździ w górę i w dół co pięć minut.

 

Funikular

 

Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach to kolejne miejsce na mapie Kijowa, które swoim majestatem powoduje zachwyt. Takie ogromne budynki zawsze powodują u mnie problem z odpowiednim uchwyceniem całości w jednym kadrze. Koniecznie wchodzimy do środka. Kobiety powinny pamiętać o obowiązującym nakryciu głowy w tego typu miejscach.

 

Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach

 

Wychodząc przez bramę – wieżę należącą do kompleksu, mijamy niewielki pomnik ofiar wielkiego głodu 1932-33 ( o którym jeszcze później ), a już kilkaset metrów dalej zobaczymy świecące kopuły jednej z najbardziej rozpoznawalnych budowli w Kijowie- Soboru Mądrości Bożej. Zanim wejdziemy na jej teren, na dużym placu miniemy na pewno pomnik Chmielnickiego, bohatera narodowego  przywódcy powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej w latach 1648–1654.

 

Sobór Mądrości Bożej

 

Pod względem ruchu turystycznego Sobór zapewnia możliwość biletowanego wejścia do kilku miejsc. Ja wybieram jednak tylko dzwonnicę. Oferuje ona świetny widok na okolicę. Musimy jednak liczyć się z wymagającym pokonywaniem sporej wysokości. Momentami jest trochę klaustrofobicznie, ale warto. Wejście to koszt 40 UAH.

   

Panorama z Soboru

 

W trakcie pobytu w Kijowie bardzo zależało mi na tym, żeby zobaczyć obrazy prezentowane i sprzedawane na ulicy Volodymyrskiej. Faktycznie , idąc w stronę Cerkwi św. Andrzeja, przekonuję się jak różne style malarskie prezentują tutejsi artyści. Im bliżej cerkwi, tym więcej straganów z wszelkiego rodzaju pamiątkami, od masek gazowych, przez papier toaletowy z twarzą Putina. Totalny miszmasz.

 

Ulica Volodymyrska Kijów

 

Po drodze możemy zahaczyć o podwórko z ciekawym muralem.

To nie jedyny mural w mieście 🙂

 Mural przy Andrijewskim Zjezdzie

   

Na końcu tego ciągu handlowego będziemy mogli podziwiać ciekawą rzeźbę przedstawiającą dwoje bohaterów słynnego na Ukrainie filmu z 1961 r “Ścigając dwa zające”. Warto potrzeć ich nosy na szczęście.

 

Ścigając dwa zające

 

Wejście do na teren cerkwi św. Andrzeja (sama cerkiew była zamknięta) to niewielki koszt – 15 UAH, a rozpościera się z tutejszego tarasu fajna panorama na Padół i Dniepr.

 

Cerkiew św. Andrzeja

 

Panorma z cerkwi św. Andrzeja

 

Schodzę teraz ponownie Andrijewskim Zjezdem obok Muzeum Bułhakowa w stronę stacji metra Kontraktova Ploscha.

 

Andrijewski Zjezd

 

Metro kijowskie samo w sobie fascynuje. Za jedyne 5 UAH, bo za tyle kupujemy  żeton na  przejazdu  na dowolnej trasie z przesiadkami (do czasu wyjścia przez bramki z metra), możemy podziwiać zazwyczaj bardzo głębokie stacje. Najgłębsza z nich i jednocześnie najgłębszą w Europie to Arsenalna. Można przysnąć jadąc ruchomymi schodami w głąb tunelu tej kolejki.

I tak z Kontraktovej Ploschy dojeżdżam do stacji Dniepro, która jak sama nazwa wskazuje, znajduje się nad samą rzeką. Stąd pieszo przedzieram się przez strome skarpy na skróty do Muzeum Głodu – Ukrainian Genocide Holodomor Memorial Museum. Muzeum to znajduje się na wzgórzu, skąd rozpościera się bodajże najpiękniejsza panorama na część Kijowa, szczególnie prawobrzeżną. Teraz, kiedy jest jesień, drzewa prezentują piękne kolory.

 Panorama Kijowa

 

Jednak miejsce do którego dotarłem, nie napawa takim optymizmem. Mimo że jego wnętrze nie zajmuje zbyt dużej powierzchni i nie znajdziemy tu zbyt wielu eksponatów, film prezentujący historie Wielkiego Głodu wynikającego z kolektywizacji rolnictwa zarządzonej przez Stalina w latach 1932-33, robi ogromne wrażenie. Według różnych szacunków spowodował śmierć około 6–10 milionów ludzi, z czego minimum 3,3 mln na terytorium Ukraińskiej SRR. W latach 1921–1947 wskutek trzech klęsk głodu  życie straciło około 10 milionów mieszkańców Ukrainy. To przerażające dane! Choć żadna śmierć nie jest niczym przyjemnym, ta spowodowana zagłodzeniem musiała być wyjątkowo okrutna.

 

Muzeum Wielkiego Głodu

 

Kilkaset metrów stąd znajduje się Ławra Peczerska– prawosławny klasztor będący siedzibą zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Warto wiedzieć, że w 1990 ławra Peczerska została zapisana wraz z Soborem Mądrości Bożej (Sofijskim) na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Ciekawą podpowiedź w temacie biletów wstępu udostępniła na swoim blogu Petrykivka:

” Zanim jednak kupisz bilet, przejdź przez główne wejście. Jeśli swobodnie przejdziesz, oznacza to, że udało Ci się trafić na dzień, kiedy wstęp jest bezpłatny, przynajmniej do większości budynków. Lavrę warto odwiedzić szczególnie, gdy kartka w kalendarzu wskazuje jakieś prawosławne święto. Wtedy też bezpłatnie otwiera swoje podwoje. “

 

Ławra Peczerska

 

Warto poświęcić na jej zwiedzanie nieco więcej czasu, bo kompleks świątynno- muzealny jest dosyć spory. Wstęp na sam teren to 25 UAH, więcej zapłacimy za wejścia do poszczególnych obiektów. Trzeba liczyć się z tym, że zawsze jest tu sporo turystów i wiernych. Nie wyobrażam sobie jednak zwiedzania miasta z pominięciem ławry. To kolejne miejsce, które robi na mnie ogromne wrażenie.

   

Robi się już późno, pora wracać na hostelu. Jutro kolejny dzień zwiedzania 🙂

Niedziela zapowiada się deszczowo, ale nie poddaję się i mimo lekkich na początku tego dnia opadów bardzo chcę zobaczyć Aleję Pejzażową, którą Trip Advisor umiejscowił na 1 miejscu wśród kategorii parki.

 

Aleja Pejzażowa

 

To nietypowe miejsce. Widać, że lata swojej świetności ma już za sobą i przydawałaby się mu lekka rewitalizacja. Spotkamy tu sporo rodzin z dziećmi, szczególnie w weekend oraz pary zakochanych.

 

 

Aleja Pejzażowa

 

Trochę creepy wydaje mi się postać Alicji z krainy czarów.

 

Aleja Pejzażowa

 

Najbardziej w okolicach Alei spodobały mi się tutejsze kamienice. Wyobrażałem sobie przez chwilę, jak dobrze byłoby mieć takie mieszkanie z całym przeszklonym salonem z widokiem na sporą część miasta.

 

Kamienice przy Alei Pejzażowej

 

Wracając do samej alei, sporo tu bajkowych stworów, głównie kotów, całość w klimacie Alicji w krainie czarów.  Sami oceńcie.

 

 

5 minut pieszo i dochodzimy do Muzeum Narodowego przypominającego mi trochę mniejszą wersję Białego domu w USA. Do samego muzeum nie wchodzę. Podobno jego ekspozycja nie zachwyca, może innym razem 😉

 

Muzeum Narodowe

 

Pora zobaczyć po kilkunastu latach przerwy, Majdan Niezależności. Docieram tu również pieszo, co zajmuje trochę czasu.  Nigdzie się nie spieszę. Przypominają mi się relacje medialne z wydarzeń, które tu miały miejsce, a które tak bardzo zmieniły bieg historii tego kraju. Stały się też dowodem na to, jak wielką siłą jest ruch społeczny niezadowolonych z rządów ludzi. Mam na myśli głównie wydarzenia mające miejsce  w 2013r – protesty będące skutkiem niepodpisania umowy stowarzyszeniowej oraz umowy o pogłębieniu i wszechstronności wolnego handlu z Unią Europejską. Protesty zostały nazwane Euromajdanem. Od mojej ostatniej wizyty Majdan przeszedł generalny remont. Bezpośrednio pod nim znajduje się duży kompleks handlowy Globus.

 

Majdan Niezależności

 

Na największym z budynków znajdującym się na placu wywieszono ogromny baner przypominający o tym, jak wielką wartością dla Ukraińców jest wolność.

 

 Majdan Niezależności

 

W jego centrum stoi obecnie Lacka Brama. Możemy podziwiać tu sporo pomników. Najwyższym jest kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią symbolizującym niezależność Ukrainy i upamiętniającym uzyskanie niepodległości. Zobaczymy tu też pomnik Kozaka Mamaja, pomnik legendarnych założycieli Kijowa – Kija, Szczeka, Chorywa i ich siostry Łybedź, a także pomnik Archanioła Michała, patrona miasta.

 

 

Majdan Niezależności

 

 

Najsmutniejszy widok to zdjęcia osób, które straciły życie w wyniku starć z władzą podczas Euromajdanu. Łzy same ciekną z oczu na widok tak wielu ludzi, którzy oddali życie za wolność.

 

Majdan Niezależności

 

 

Majdan Niezależności

 

 

Pewnym symbolem dawnych czasów jest znajdujący się nieopodal Dniepru Łuk Przyjaźni Narodów. Z tą przyjaźnią prezentujących ją narodów można dyskutować, ale już na pewno nie z przepiękną panoramą, która się stąd rozpościera.

 

Łuk Przyjaźni Narodów

 

 

Dniepr

 

Zaczyna trochę bardziej padać, gdyby nie to zapewne skusiłbym się na tyrolkę, rodzaj zjazdu na rozciągniętej pomiędzy brzegami Dniepru linie. Taka przyjemność kosztuje zaledwie 200 UAH, na co na pewno sobie pozwolę przy kolejne wizycie i lepszej pogodzie.

 

Zjazd tyrolką nad Dnieprem

 

Widzę, jak całe rodziny z dziećmi kierują się do pobliskiego Muzeum Wody. Na razie nie czuję potrzeby odwiedzenia tego miejsca, tym bardziej że już czuję jak cała ta woda i tak przenika mnie całego. Rozpadało się na dobre. Poza tym jest spora kolejka i sam już nie wiem, czy to dlatego, że ekspozycja wewnątrz jest taka super, czy po prostu nikt ni chce chodzić w deszczu 😉 Obok Muzeum znajduje się Kijowski Akademicki Teatr Lalek. Słychać tu śmiechy dzieciaków i muzykę z bajek. Dla rodzin z dziećmi ta część Kijowa jest z pewnością godna polecenia, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby wejść do któregoś z tych miejsc. Polecam wizytę poza weekendem.

 

Muzeum Wody

 

Teatr lalek

 

I to by było na tyle, jeśli chodzi o zwiedzanie, bo poza kolejnym odwiedzeniem Pyzatej Chaty na Majdanie, wróciłem autobusem pod hostel. Do końca dnia padał rzęsisty deszcz. Mimo wszystko w ciągu tych 2 dni przebyłem ok. 50 km, głównie pieszo, więc i tak jestem z siebie dumny.

 

Kijów – Co zwiedzić następnym razem?

Kolejnym razem z pewnością wybiorę się m.in pod Pomnik Matki Ojczyzny i znajdującego się obok Muzeum Wojny. Pomnik wybudowany przed muzeum jest wysoki na 62 metry i stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Kiedy pojawię się tu w lecie, na pewno chętnie spędzę też czas na plażach przydnieprowskich, np. w okolicach Hydropolis. Park powstał na rzece Dniepr, a dokładniej na dwóch wyspach połączonych z miastem za pomocą mostów. W sezonie bywa naprawdę zatłoczony, ale za to jest tu dużo atrakcji. Oprócz kąpieli i opalania (także na plaży dla nudystów) do dyspozycji mamy sporty wodne i paintball – to raj dla miłośników aktywnego spędzania wolnego czasu. Chciałbym też zobaczyć Willę Janukowycza – takie swoiste muzeum korupcji znajdujące się w wiosce Nowi Petrivci. Taki plan. A co Wy planujecie zobaczyć w Kijowie? Co polecacie? Podzielcie się, proszę. Chętnie zobaczę jeszcze wiele ciekawych miejsc, na które nie miałem czasu tym razem. Z góry pięknie Wam dziękuję.

 

A na koniec, zachęcam do obejrzenia pięknego timelapsa z Kijowa, wykonanego przez Olega Fingera.

 

 
Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji albo masz propozycje/sugestie dotyczące tej relacji, chętnie je poznam. Dzięki Tobie wartość kolejnych artykułów może być jeszcze lepsza.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.


O autorze - Mikolaj Cichomski

Kiedyś znalazłbyś tu zdawkową informację - nazywam się Mikołaj i kocham podróże. Poważnie ? Co za nuda. Dużo od tego czasu się zmieniło. Imię i pasja do poznawania świata pozostały. To co nowe, to sposób pisania, więcej konkretów i próba pokazania ciekawych miejsc z nowej perspektywy. I chociaż nadal pracuję na etacie, sam sobie wytłumaczyłem, że życie w podroży tymczasowo realizuję na raty 😉 Jestem kolekcjonerem wspomnień i zależy mi na tym, żeby Twój wyjazd też wywołał mnóstwo pozytywnych emocji. Znajdziesz tu więc pomysły na podróże, relacje z wypraw, praktyczne wskazówki. Wszystko to połączone ze zdjęciami i filmami, zgodnie z moim mottem życiowym: "Statek jest bezpieczny, kiedy stoi w porcie, lecz nie po to buduje się statki, aby stały w portach". Zatem, rozgość się tutaj a potem działaj!

  • Świetny TimeLapse!

  • W Lwowie po raz pierwszy mogłam się czuć bogato. A było to 3 lata temu. Kijów jako stolica jest droższa i ceny biletów też są odczuwalne – lwów 16gr, Kijów 0,75 😀 Hehe – żartuje 🙂 Warto jechać na Ukrainę i zwiedzać ją, niż wydawać kupę kasy w krajach zachodnich 🙂

    • Zdecydowanie się zgadzam, jest różnica w cenach między Lwowem a Kijowem. Nazywam to “efektem stolicy” 😉

  • Nigdy nie byłam w Kijowie, ale pokazałeś mi że warto się tam wybrać. Zapisuję sobie ten artykuł na kiedyś 🙂 może się przyda.

  • Nie byłam jeszcze nigdy na Ukrainie ale od jakiegoś czasu ciągnie mnie w te stronę. ?

  • Nie miałam pojęcia, że Kijów ma tyle atrakcji przygotowanych również pod kątem dzieciaków. Jakoś nie wiem dlaczego miałam przekonanie że ta strefa jeszcze u nich szwankuje. A tu proszę:)

  • Beata Taraszkiewicz

    Lwów bardzo mi się podobał, więc zastanawiam się nad wyjazdem do Kijowa, a z tego co czytałam to warto!

    _____________________

    http://dethleffs-polska.pl/

  • Ukraina wciąż przede mną. W końcu będę musiała się tam wybrać. Gdybym miała wybierać pomiędzy Kijowem a Lwowem to bardziej ciągnie mnie do tego pierwszego właśnie, mimo że jest tam na pewno nieco drożej. Hostele wieloosobowe mają swój urok choć ja nie potrafię spać w zatyczkach do uszu 😉 Po Twoim poście nabrałam ochoty na pierogi, barszcz, tyrolkę (szkoda, że nie udało Ci się skorzystać) i Muzeum Wody. Jak tam zajrzysz to koniecznie opisz to w jakimś poście na blogu. W sumie wszyscy znajomi i nieznajomi chwalą Ukrainę, więc coś w niej musi być 🙂

    • Dla samej tyrolki chociażby warto wrócić 😉 Za miesiąc jadę do Lwowa i szykuje się też fajna relacja 🙂

  • Cześć!
    Świetny wpis.
    Ja sie wybieram do Kijowa na sylwestra (akurat też z Lublina) i mam mieszane uczucia do do słuszności tej decyzji. Podobno zrobiło się trochę niebezpiecznie. Prawda to czy niekoniecznie?
    Doczytałem też, że trzeba przy wjeździe mieć 400EUR na pierwsze 5 dni pobytu, inaczej mogą cofnąć na lotnisku.
    Podobno też trzeba zrobić szczepienia na żółtaczkę i wystrzegać się wody z kranu nawet do mycia zębów.
    Jak to jest w rzeczywistości? Jak wyglądał Twój wyjazd właśnie od takie organizacyjnej strony?

  • Alicja Halątka

    Świetny materiał. Dla mnie wszystkie informacje bezcenne. Wpradzie ja będę tam na Sylwestra ale planuję w trzy dni zobaczyć jak najwięcej. I ciekawa jestem jak miejsca opisane tutaj będą wyglądały w oprawie zimowej. Dzieki za takie świetne informacje. No i te zdjęcia – dla mnie znakomite.

    • Dzięki Alicja. Fajnie, że te informacje są dla Ciebie praktyczne. O to właśnie chodzi. Daj proszę znać po powrocie czy udało Ci się odkryć coś jeszcze i które z tych lub innych miejsc osobiście rekomendujesz 🙂

      • Alicja Halątka

        Ok, 🙂

    • Zawsze zastanawiam się ile czasu poświecić na kolejne destynacje, ale 3 dni na początek wydaj się ok 🙂

  • Krystian

    Kijów staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem. W sumie jak cała Ukraina. Ceny są korzystne dla Polaków i powstało wiele linii lotniczych 🙂 Nic tylko, korzystać tylko!:)

  • Agnieszka Trolese

    Aż mi się zachciało tego Kijowa! Bardzo fajny opis Ciebie pod tekstem, zachęca do dalszej eksploracji bloga. Brawo!

    • Zapraszam Agnieszka ponownie. Ja również bardzo lubię czytać o Twoich podróżach 🙂

    • Andrzej

      A ja właśnie jestem. Już w ciepłym, chociaż tanim hotelu. Szkoda tylko ze deszczy. Liczyłem na śnieg w sylwestra. A tu lipa.

      • Na pewno biały Kijow musi być super. Może jeszcze do jutra spadnie śnieg 🙂 Zdradzisz, jaki hostel wybrałeś?

  • Łukasz | Kartka z Podróży

    O… też mają swoją tęczę w Kijowie, ale chyba nie jest łatwopalna. 😉 A tak na marginesie, co robi tam ten żuczek na lewym pośladku?

    • Tęcza jest bardzo mało tęczowa, jak przyjaźń ukraińsko-rosyjska. Żuczek też mnie zastanowił do tego stopnia, że obejrzałem cały film, ale nie znalazłem nawiązania. Ktokolwiek wie, niech da znać 🙂

  • Anita Skowera

    Rewelacyjny poradnik! Planujemy krótki city break do Kijowa na wiosnę, więc z pewnością jeszcze do Ciebie wrócę!

  • Fajnie było przejść przez tą relację, bo też Kijów to jedno z najlepiej znanych mi miast. Myślę, że byłem w nim jakieś piętnaście razy i mam wrażenie, że nigdy mi się nie nudzi! Super przewodnik!

    • Dzięki Marcin. W Twoich ustach taki komplement… jest mi szczególnie miło, bo Twoje relacje z podróży to zawsze sama przyjemność. Wszystkim Wam przy tej okazji bardzo polecam bloga Marcina – wesolowski.com

  • Alicja Halątka

    Byłam i jestem zachwycona Kijowem. Mimo mało atrakcyjnej pogody czułam się tam wspaniale. Polecam wszystkim podróż w tamtym kierunku. Poczucie bezpieczeństwa większe niż dwa lata temu na Sylwestra w Mediolanie. No i cudowny czas dla tych co lubią okres przed świętami Bożego Narodzenia. Prawosławny święta 7 stycznia, to powód dla którego wchodzi się w sam środek wielkiego przedświątecznego okresu.
    A klimat Kijowa mogę porównać do czasów z przed rewolucji. Super.
    Pod tym linkami umieściłam krótki opis moich wrażeń. https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1961501567208337&id=100000455382988
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1961520530539774&id=100000455382988
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1961540510537776&id=100000455382988.
    A najważniejsza rzecz to tani Internet kupiony zaraz po wyjściu z samolotu o 1.00 w nocy. 200 hrywien za dwie karty SIM na nieograniczoną ilość przesyłanych danych. Oboje z mężem korzystaliśmy z tego bez problemów w każdym miejscu w Kijowie.