Ukraina

Co zwiedzić we Lwowie ?

 

Partnerem relacji jest serwis do wyszukiwania i zakupu biletów autokarowych – Busfor.

 

Weekend we Lwowie? Co zwiedzić we Lwowie?

 

Już na początku muszę uczciwie Was ostrzec przed Lwowem. Otóż Lwów… wciąga i to na dobre. Kiedy 15 lat temu miałem okazję przyjechać tu na 2 dni, wydawał mi się mało ciekawym, smutnym miasteczkiem, nie mającym zbyt wiele do zaoferowania. Wracając tym razem do Polski, byłem w szoku po tym co zobaczyłem. A zobaczyłem miasto iście europejskie, mogące z powodzeniem konkurować na wielu polach z najlepszymi metropoliami naszego kontynentu. Mało tego, Lwów nie tylko warto zwiedzić. Istnieje duża szansa na permanentne zauroczenie. W moim przypadku tak własnie się stało. Piszę tę relację kilka dni po powrocie, żeby upewnić się czy po opadnięciu emocji zmienię zdanie, ale podtrzymuje je i zdradzę Wam pewien sekret. Obecnie obok Lizbony, Lwów jest moim ulubionym miastem, do którego z pewnością nie raz wrócę. Dość tych emocji, pora na duża dawkę konkretów.

 

 

Lwów- ile to kosztuje?

 

Termin: 19-22.01.2018r

  • Autokar Lublin- Lwów 40 zł (Busfor)
  • Autokar Lwów- Lublin 40 zł (Busfor)
  • Nocleg apartament Airbnb 200m od Opery 330 zł/3 noce/2 osoby – 55zł/noc/os
  • Wejścia do zwiedzanych obiektów – ok. 20 zł
  • Koncert akordeonowy w Operze 13 zł
  • Spektakt “Straszny dwór” w operze 10 zł

Suma kosztów (bez wyżywienia):  ok. 290 zł

 

lub

 

Lwów- jak dojechać ? Jaki rodzaj transportu wybrać ?

 

Nie jest wielką tajemnicą, że lubię proste rozwiązania. Nie chcę przesadnie kombinować, tylko po to, aby zaoszczędzić kilka złotych kosztem braku komfortu. Dlatego też wybrałem optymalne dla mnie rozwiązanie. Z Lublina do Lwowa dotarłem autokarem. Okazuje się, że równie łatwo dotrzeć tam z większości miast w Polsce. Bilety zarezerwowałem i zapłaciłem przez internet, korzystając z serwisu do wyszukiwania i zakupu biletów autokarowych – Busfor. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że z Lublina można skorzystać co najmniej z kilkunastu połączeń dziennie! Do wyboru mamy wielu przewoźników, a Busfor w wygodny sposób pokazuje je w jednym miejscu. Sami sprawdźcie.

 

     

Zamiast skupiać się na kierowaniu samochodem, zdecydowałem się spędzić wygodnie czas w autokarze. Mówiąc szczerze, przespałem sporą część drogi. Czas na granicy minął szybciej niż się tego spodziewałem i dotarliśmy zgodnie z planowanym czasem na miejsce.  W samym Lwowie autokar zatrzymuje się na kilku przystankach, więc możecie wybrać najlepsze dla Was miejsce. My wysiedliśmy tuż przy Operze, bo właśnie w tej okolicy zarezerwowaliśmy już nocleg. Okazał się strzałem w 10, ponieważ 50 zł/os w wygodnym 2 os apartamencie w takiej lokalizacji w większości innych europejskich miast byłby po prostu nierealny. Tutaj to możliwe 🙂

 

Poniżej sworzyłem interaktywna mapę na której znajdziesz:

  • znaczniki zielone – miejsca warte zwiedzenia
  • znaczniki czerwone – odwiedzone restauracje
  • granatowa chorągiewka- nocleg Airbnb
  • Czerwony znacznik z literką A – związane z transportem
  • znaczniki niebieskie – punkty widokowe
 
 

 

Co zwiedzić we Lwowie?

 

Jeszcze 15 lat temu nie miałbym aż tak wielu rekomendacji dla tego miasta. Tym razem, nawet mając prawie 4 dni do dyspozycji, nie byliśmy w stanie wszystkiego zwiedzić. Poniżej przedstawiam Wam miejsca, które zapadły mi w pamięci. Jedne koniecznie musicie zobaczyć, inne – jeśli Was zainteresują. Na pewno znajdziecie na tej liście coś dla siebie 🙂

 

Ulice nocą

 

#1 Opera

Absolutny, zasłużony numer 1! To prawdopodobnie najczęściej fotografowany obiekt w mieście. Najlepsze jest jednak to, że w środku jest jeszcze ciekawszy.

 

Opera

 

Muszę Wam się przyznać do czegoś. Nigdy nie byłem w operze. 37 lat na karku bez takiego doświadczenia? Wiem, słabo 🙂 Ania, z którą pojechaliśmy do Lwowa, zachęcała mnie do obejrzenia jakiegoś spektaklu, skoro jesteśmy w tak niezwykłym miejscu. Kręcę nosem, bo 3,5 godziny poświęcone na siedzenie nieruchomo w miejscu, zamiast aktywnie zwiedzać, jakoś mnie nie kręci. Kupujemy za to bilet na koncert akordeonowy. Bezpośrednio przed nim i po nim oprowadza nas po budynku jej pracownik, oczarowując totalnie historią tych murów i śpiewających lub grających tu artystów. Na koniec zaprowadza nas do sali głównej Opery. Dosłownie kilka sekund wystarczyło. “Aniu, idziemy kupić bilety na dzisiejszy spektakl”- oświadczam ku radości mojej towarzyszki 🙂

 

I uwaga- bilety na polskojęzyczny, trwający 3,5 godziny (spokojnie, z 3 przerwami po drodze) “Straszny dwór”, na balkonie, w idealnym miejscu, kosztuje nas 80 hrywien czyli… ok. 10 zł. Szok i niedowierzanie!

I najważniejsze. Było fantastycznie! Każdemu polecam. Gra aktorska, inscenizacja, cała ta otoczka. Rewelacja. Już planujemy z Anią kolejny przyjazd do Lwowa na “Dziadka do orzechów”.

 

Lobby Opery

 

 

A teraz małe porównanie:

  • samo zwiedzanie wnętrza Opery z oprowadzaniem – 40 hrywien
  • godzinny koncert gry na akordeonie + zwiedzanie – 100 hrywien
  • 3,5 godzinny spektakl “Straszny dwór” – 80 hrywien.

Dacie wiarę?

 

Sala lustrzana w operze

 

 

2# Dom Naukowców

 

Do Domu Naukowców zabrał nas Igor z Kumpel Tour. Nie wiem jak to możliwe, ale szukając informacji na temat atrakcji Lwowa, nie natknąłem się na to miejsce. Miejsce schowane nieco na uboczu, ale koniecznie musicie zobaczyć to miejsce na żywo. Przepiękny budynek zaprojektowany przez znany, austro-węgierski duet Fellner und Helmer. Ich dziełem jest też np. pałac Goetza w Brzesku czy Hotel George we Lwowie. Dom Naukowców znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie uniwersytetu, kilka minut spacerem od Prospektu Swobody. Kiedyś stanowił oryginalną, bogato zdobioną siedzibę klubu, który nosił rozmaite nazwy: Kasyno Narodowe, Kasyno Szlacheckie, Klub Koński i Ziemiański. Kasyno/Klub był miejscem spotkań bogatych biznesmenów, ziemian, hodowców koni. Wielkie transakcje świętowano tu szampanem, który płynął podobno z marmurowej studni z kranikiem.

 

Schody w Domu Naukowców

 

Podobno piękna jest klatka schodowa. Zobaczyliśmy też salę balową i witraże na sufitach, jednak bezsprzecznie to schody robią największe wrażenie. Od ulicy piękna loggia z arkadami oraz ogromne figury atlantów przy portalach wejściowych.

W piątki i soboty często można tu spotkać zdjęciowe sesje ślubne. Warto brać to pod uwagę przy planowaniu odwiedzin w tym miejscu, szczególnie jeśli chcemy zrobić fajne zdjęcia bez pary młodej 😉

Bilet wstępu: 20 hrywien

 

#3 Hotel Dniestr i panorama z restauracji hotelowej

 

Na najwyższym piętrze hotelu Dniestr znajduje się restauracja z bodajże najpiękniejsza panoramą na całe miasto. Koniecznie trzeba wjechać windą na ostatnie, 8 piętro i przy doskonałej kawie Dniestr, najlepiej w komplecie ze znakomitą strudlą jabłkową, napawać się tym widokiem. Tuż przed hotelem znajduje się park Ivana Franka. W zimie, kiedy spadnie śnieg, możemy obserwować całe rodziny, które przychodzą tu z dziećmi pozjeżdżać na sankach.  W lecie park staje się częścią zielonych płuc miejskich i choć jest mniejszy niż Park Stryjski, na pewno warto przejść przez niego idąc w stronę hotelu Dniestr.

Jeśli lubicie zwiedzać miasta, podziwiając je między innymi z fajnych punktów widokowych, polecam Wam wycieczkę Lwów z dachów, realizowaną przez Kumpel Tour. Celowo nie publikuję zdjęcia z tego miejsca, bo mam nadzieję, że sami zdecydujecie się sprawdzić czy warto. Dajcie koniecznie znać.

 

#4 Bazylika Archikatedralna i Kaplica Boimów

 

Miejsca kultu religijnego nigdy mnie specjalnie nie pociągały. Jednak kiedy weszliśmy z Anią do Bazyliki znajdującej się na Placu Katedralnym, po prostu oniemiałem. Wnętrze tego ogromnego budynku robi ogromne wrażenie. I nie o samą wielkość tutaj chodzi, a o kunszt z jakim wykonano tu każdy detal. Nic dziwnego, po 1991 roku zainicjowano tu szereg prac konserwatorskich w całości finansowanych przez instytucje polskie. Ciekawostką są znajdujące się na zewnętrznych ścianach bryły katedry , wiszące na łańcuchach, pociski z różnych okresów historycznych.

 

Bazylika Archikatedralna Lwów

 

Obok Bazyliki znajduje się kaplica Boimów – zabytkowa manierystyczna grobowa kaplica lwowskiej rodziny kupieckiej Boimów. Jej fundatorem był pochodzący z Transylwanii, Jerzy (György) Boim, kupiec i rajca miejski, sekretarz króla Stefana Batorego. Służyła początkowo za mauzoleum rodu Boimów i mieściła 14 grobowców. Otaczający kaplicę cmentarz został zlikwidowany w XVIII wieku.

 

Kaplica Boimów

 

# Inne miejsca kultu religijnego

Sobór Dominikański

 

Cerkiew Uspieńska

 

# Pomniki

Pomnik Nikifora

 

Słynny malarz z Krynicy, z wzniesioną do góry ręką coś ludziom tłumaczy, ale nikt nie zwraca na to uwagi. Ludzie podchodzą, lekko wspinają się na palcach i chwytają Nikifora za nos, który od tych czułości jest tak wypolerowany, że aż błyszczy. Wszystko to ma na celu zapewnienie tym, którzy do dotkną pewny powrót do Lwowa.

 

Pomnik Nikifora

 

Pomnik Szewczenki

 

Pomnik Szewczenki

 

# Muzeum Apteka

 

Nie powala na kolana, żałuje jednak, że nie odwiedziliśmy tego miejsca z przewodnikiem. Wtedy zapewne dowiedzielibyśmy się nieco więcej na temat tego miejsca. Muzeum zlokalizowane jest w jednej z narożnych kamienic na Rynku. Wstęp bezpłatny, zapewne również dzięki temu, że miejsce to nadal pełni funkcję apteki miejskiej.  Najciekawsze w niej to dawny styl i freski na suficie.

 

# Wieża Ratusza- punkt widokowy w centrum miasta

 

Wysoko, oj wysoko. Kiedy już kupimy bilet wstępu (30 hrywien), musimy liczyć się z pokonaniem kilkuset stopni w górę, co chwilę próbując wymijać powracających z góry wąskim przejściem turystów. Ale warto. Z góry, przy dobrej pogodzie rozpościera się widok na sporą część miasta. Podobnie jak widok z restauracji hotelu Dniestr, jeden z najlepszych punktów widokowych we Lwowie.

# Klatki schodowe, stare kamienice

 

Czarna Kamienica

 

 

# Zimowy Lwów

 

Lwów zimą, szczególnie kiedy spadnie śnieg, jest wręcz magiczny. Wystarczy przejść się ulicami miasta, żeby od razu to dostrzec. Z resztą pierwszego dnia, kiedy było dosyć słonecznie i bezśnieżnie, Lwów wydawał się być zupełnie innym miastem niż kolejnego dnia, kiedy sypał śnieżny puch. Szczególnie wieczorem tworzył niezwykłą atmosferę w całym mieście.

 

Szopka przed ratuszem

 

# Dzielnica Kastelówka

 

Kamienice na Kastelówce

 

Kamienica na Kastelówce

 

# Pałac Wenecki / Włoskie podwórko – “Mały Wawel”?

 

Czy miejsce to spodoba się Wam, musicie ocenić sami. Zdania są podzielone. Nazwanie podwórka Małym Wawelem jest lekko przesadzone, bardziej pasuje MikroWawel 😉 Dużo zależy od pory, w jakiej będziecie odwiedzać to miejsce. I mam tu na myśli nie tylko porę dnia, ale bardziej porę roku. W lecie miejsce to jest połączeniem pięknej architektury i zieleni. Można tu wstąpić na kawę albo małą przekąskę. Zimą zabiera bardziej surowego wyglądu. Wstęp śmiesznie tani. Bezpośrednio przy rynku. Wchodzimy przez Muzeum Narodowe. Samo Muzeum mało ciekawe.

 

#Ulica armeńska – dawna dzielnica Ormian

 

Uznawana, i to nie bez powodu, za jedną z najbardziej urokliwych uliczek Lwowa. Na pozór jedna z wielu, jednak ma w sobie inną atmosferę. Ciekawa architektura przenosi nas w świat wschodu. Koniecznie warto odwiedzić katedrę ormiańską. Nam udało się zobaczyć tylko jej najbliższą okolicę, ale dzięki temu, że padał śnieg, stworzyło to niepowtarzalny, bajkowy wręcz klimat. Przy ulicy sporo restauracji, kawiarni, barów, m.in jedna z najbardziej znanych – Lampa Gazowa, o której nieco więcej poniżej.

 

 

 

Gdzie jeść we Lwowie ? Co warto zjeść we Lwowie ?

 

Oddzielną kategorią są dla mnie restauracje. Każdy, kto miał okazję popróbować tutejszych smaków przyzna, że Lwów jest nie tylko stolicą genialnej, wszechobecnej kawy, ale również doskonałego jedzenia. Biorąc pod uwagę znakomite wyczucie estetyki, którą wykazują się tutejsi restauratorzy, trzeba przyznać, że wszystko smakuje jeszcze lepiej w klimatycznych lokalach, do których nas zapraszają. Poniżej znajdziecie proponowane przeze mnie miejsca godne odwiedzenia.

 

# Chinkalnia – kuchnia gruzińska

 

Uwielbiam kuchnie gruzińską, a chinkali jest dla mnie, jako smakosza wszelkiego rodzaju pierogopodobnych produktów, jedzeniem idealnym. Sieć restauracji Chinkalnia występuje również w Polsce, ale umówmy się, że ceny we Lwowie różnią się diametralnie od tych rodzimych. W lokalu przy placu katedralnym byliśmy z Anią dwa razy. Zawsze jest tu komplet klientów, tym bardziej, że sam lokal jest niewielki. Ale moi kochani, te smaki… rozpływam się na samo wspomnienie. A teraz największy szok. 7 szt całkiem sporych chinkali kosztuje niecałe 70 hrywien. Śmiech na sali. W menu znajdziemy jeszcze inne specjały, z których serdecznie polecam Was pyszną, pikantna zupę Charczo. Menu jest dostępne również w języku polskim. Jednogłośnie oceniamy z Anią tutejszą Chinkalnię za nasz wybór nr.1  pod względem smaku wśród wszystkich przetestowanych restauracji.

 

 

#  Restauracja Atlas

 

Wnętrze przenosi nas do galicyjskiego Lwowa . Pyszna kawa i zjawiskowo dobre eklery. Dość drogo, jak na lwowskie ceny, ale klimat miejsca jest tego wart. Nawet z tutejszą toaletą, znajdującą się po prawej strony od wejścia do restauracji, wiąże się ciekawa historia. Otóż w czasach międzywojennych, zięć właściciela restauracji Atlassa, Edmund Tarlerski, który bardziej znany był jako Pan Edzio, założył pierwszą w mieście płatną toaletę miejską, właśnie w restauracji Atlas. Od tego czasu każdy lwowianin doskonale zna określenie “Pójść do Pana Edzia”. Z resztą przy okazji wizyty we Lwowie, zwróćcie proszę uwagę na wewnętrzne balkony starych kamienic miejskich. Do dzisiaj na niektórych zachowały się toalety, pomysłowo wybudowane właśnie na balkonach. W danych czasach posiadanie własnej toalety uchodziło za luksus.

 

Kawiarnia Atlas

 

Atlas

 

Toaleta Pan Edzio

 

# Kopalnia Kawy – Lwów stolicą kawy

Lwów słynął nie tylko ze swojego historycznego bogactwa i wykwintnej architektury, ale zasłużył też na miano stolicy kawy na Ukrainie. Pierwsze kawiarnie we Lwowie pochodzą z końca XVII wieku. W piwnicy tego fantastycznego miejsca, właściciele stworzyli wyjątkową atrakcję – jedyną na Ukrainie kopalnię kawy, w której poznasz niezwykły sposób ekstrakcji kawy. W przeciwieństwie do Brazylii, gdzie kawa rośnie na drzewach, kawa we Lwowie znajduje się głęboko w ziemi. Do produkcji wind wydobywczych do kawy zostały wykorzystane tory kolejowe, przez które specjalne ciężarówki transportują kawę do restauracji. Bogaty wybór nie tylko samej kawy, ale i wszelkiej maści przyrządów do jej przygotowywania.

 

Kopalnia kawy

 

# Restauracja Lampa naftowa 

Była to pierwsza restauracja do której wybraliśmy się przy okazji tej wizyty w mieście. Ciekawe jest już samo wejście- przez piwnicę. Zanim wejdziemy na górę, upewnijmy się czy mamy zielone światło. Sami się przekonacie o czym mówię 🙂 Byliśmy głodni i zamówiliśmy zupy. Ania – barszcz, a ja – soliankę. Smakowały nam, chociaż w Pyzatej Chacie były nieco lepsze 😉 Restauracja mająca tak ciekawa architekturę i świetnie zaaranżowane wnętrza, mogłaby trochę popracować nad smakiem. Podobno mają za to niezłą galaretkę alkoholową. Chyba najczęstszym wyborem w tym miejscu jest zestaw 10 kolorowych shot’ów w próbówkach- tzw. chemiczny eksperyment. Z resztą z wyjątkiem herbaty i kawy, wszystkie napoje podawane są tu w menzurkach. Wybraliśmy miejsce na samej górze restauracji ze względu na bardzo ciekawą panoramę. Polecamy. Jestem pewien, że spodoba się Wam sposób otrzymania rachunku. Małe show, które warto zobaczyć 🙂 Bardzo pozytywna, przyjemna obsługa.

 

Restauracja Lampa Naftowa

 

# Restauracja Dom Legend

 

Miejsce kultowe. Przed wejściem powita Was wesoły Pan. Na każdym z pięter restauracji znajdują się pokoje w innym stylu. W jednym z nich znajdziecie nawet celę więzienną. Na samej górze świetna panorama. Znajduje się tu też trabant z polskimi blachami i skrzata, któremu z pewnej odległości, przy odrobinie szczęścia możesz wrzucić do kapelusza drobniaki. Nie zdziw się więc, kiedy wchodząc na dach Domu Legend nagle stwierdzisz, że spadają z nieba monety. Ktoś właśnie próbuje trafić do kapelusza 🙂 Jedzenia nie próbowaliśmy, więc się nie wypowiem. Za to bardzo polecam Grog (nie mylić z Glogiem). Napój alkoholowy, choć tu zaskoczenie- mleczny. Ale bardzo smaczny, szczególnie jako rozgrzewka w chłodne dni. Ciekawa jest tu nawet toaleta. Wszędzie oryginalne pomysły 🙂

 

Dom Legend we Lwowie

 

 

# Restauracja Kumpel

 

Wchodząc do restauracji Kumpel, ma się wrażenie, że tutaj zawsze wszystkie stoliki są pozajmowane. I chociaż sam budynek restauracji jest ogromny, serwowane tu dania i panująca atmosfera powodują, że chce się tu wracać. Obsługa przy wejściu zapytała nas, czy może nam przydzielić stolik przy grających tego wieczoru muzykach. Zgodziliśmy się i oprócz pysznego jedzenia mogliśmy posłuchać muzyki z dawnych lat. Przy tej okazji polecamy Wam przepyszny placek ziemniaczany z mięsem i szpinakiem. Niebo w gębie. Kumpel oferuje też znakomite piwa. Ja skusiłem się na ciemnego dunkela.

 

Restauracja Kumpel

 

Nowoczesny budynek restauracji mieści się bardzo blisko, pamiętającego dawne czasu hotelu Lwów. Obok restauracji znajduje się niewielki park. Sądząc po poniższym zdjęciu, niewątpliwie, jest to park zakochanych. W parku, obok serca z setkami założonych na nim “kłódek miłości”, możemy też podziwiać fajny pomnik przy fontannie. Przedstawia Włocha Romualdo i Ukrainkę Pelaheię. To dzieci  pochodzące z dwóch rodzin kupieckich, którzy zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Ich historię warto znaleźć w internecie. Podobno William Szekspir, na podstawie ich historii napisał Romea i Julię.

 

Serce z kłódkami

 

# Pyzata Chata

 

Przed wizytą we Lwowie zauważyłem, że Pyzata Chata wzbudza bardzo mieszane uczucia. Jedni zniechęcają do stołowania się w niej, inni podkreślają bardzo dobrą cenę i szeroki wybór dań. Pyzatą wielokrotnie przetestowałem w trakcie mojej niedawnej podróży do Kijowa. I chociaż, w przeciwieństwie do Kijowa, we Lwowie jest tylko jeden lokal tej restauracji, to muszę znowu przyznać, że jedzenie było bardzo smaczne. Jedliśmy z Anią zarówno pierogi w różnych rodzajach jak i barszcz. Wszystko było bardzo smaczne i porównując do innych restauracji, bardzo tanie. Za dwudaniowy obiad z kompotem raczej nie zapłacimy więcej niż 10 zł. Restauracja co prawda nie znajduje się obok najpopularniejszych atrakcji turystycznych, ale nie jest to też jakoś wybitnie daleko. Dużym plusem tego miejsca jest również to, że otwarte jest do 23:00.

 

# Baczewski

W Baczewskim byliśmy tylko w trakcie zwiedzania miasta z Kumpel Tour. Ale te kilkanaście minut zafascynowało nas bez reszty tą restauracją – muzeum. Miejsce w stylu lat 20-tych. Już sama klatka schodowa to istne dzieło sztuki. Wnętrze przepiękne. Sale restauracyjne- powalają. Mnóstwo zdjęć i eksponatów pokazujących początki firmy Baczewkiego. Jedno z pomieszczeń, na przeszklonym tarasie jest nawet wykorzystywana w lecie jako mini sala kinowa, ponieważ okna są otwierane i na ścianie sąsiedniego budynku wyświetlane są filmy. Bardzo chciałbym zobaczyć to na żywo w przyszłości. Następnym razem z pewnością skorzystam też ze słynnego śniadania u Baczewskiego w Oranżerii. Wszechobecna zieleń, śpiew ptaków i zdaniem tych, którzy mieli przyjemność tu jeść- znakomite jedzenie. Koniecznie trzeba przyjść jak najwcześniej, ponieważ zainteresowanie śniadaniami jest ogromne. Muzyka fortepianowa na żywo. Koszt śniadania to 120 hrywien, stół szwedzki. Menu w języku polskim.

 
foto: prolviv.com
 

Restauracja Baczewski

 

 

# Kawiarnia Frayerka na Kastelowce (Фраєрка)

 

Bardzo jestem ciekawy, czy ktoś z Was zdecyduje się wybrać do tej oddalonej o jakiś 5 przystanków od centrum spokojnej, sprawiającej wrażenie sypialni Lwowa, dzielnicy. Jeśli tak, koniecznie odwiedźcie proszę tą niepozorną kawiarnię. Produkowane tu słodkości należą do najlepszych jakie jadłem. Po prostu niebo w gębie. To miejsce jest idealnym przystankiem w trakcie zwiedzania. Koniecznie trzeba też zamówić wybitnie dobrą kawę. Zerknijcie na Facebook’a Frajerki. Już na sam widok tych zdjęć, chce się tam wracać.

 

#Arsenał

 

Według opinii zgromadzonych przez TripAdvisora to numer 1 wśród restauracji we Lwowie.

Jeśli liczycie na wolny stolik od ręki w weekend, jest to mało prawdopodobne, niezależnie od tego czy przyjedziecie tu w sezonie, czy poza nim. Z Anią wybraliśmy się tu ostatniego dnia pobytu, w poniedziałek. Okazało się że mimo ogromnej sali, zajęliśmy ostatni wolny stolik, a była dopiero godzina 12:30. Słynne w całym mieście grillowane żeberka, są faktycznie wyjątkowo smaczne. Przygotowywane na ogromnych obrotowych grillach, stały się atrakcją również dla oka już od samego wejścia do lokalu. Cena samych żeberek – 40 cm – to zaledwie ok. 16 zł, więc umówmy się, że jak na najlepsza knajpę w mieście to niewygórowana cena. I chociaż bardzo polecamy to miejsce każdemu, kto lubi mięso, ostatecznie za miejsce nr 1 w moim prywatnym rankingu zajmie z pewnością Chinkalnia. Poniżej mój krótki filmik o tym jak przygotowuje się żeberka. Sprytnie, co ?