Ukształtowały mnie podróże / Wywiad z Asią z Cosmicflower.pl

 


Cykl Inspirujące wywiady to okazja do poznania ciekawych świata podróżników. Każdy z nas podróżuje w nieco inny sposób i ma inne, warte podzielenia się z innymi doświadczenia. Dzięki rozmowom z takimi influencer’ami  chcę pokazać, że każdy z nas może dzięki wrodzonej chęci poznawania świata uczynić swoje życie jeszcze bardziej wartościowym.


 

Przedstaw nam się i powiedź coś więcej o sobie. Czym zajmujesz się na co dzień? W jaki sposób udaje Ci się łączyć codzienne zajęcia i obowiązki z podróżowaniem?

 

Mam na imię Asia i od marca zeszłego roku prowadzę blog lifestyle’owy cosmicflower.pl

Na co dzień jestem zaangażowana w rodzinną firmę meblową. Rozwijam też własną markę autorskich mebli projektowanych przez polskich projektantów i pomagam w firmie męża o zasięgu międzynarodowym.
O ostatnim wspominam dlatego, gdyż dzięki temu możemy pozwolić sobie na styl życia związany z podróżowaniem.
Około 4 lata temu nastąpił przełom w życiu mojej rodziny. Rozwój międzynarodowego biznesu, który swoje początki miał w typowym hobby, pozwolił nam na intensywne łączenie pracy z podróżami.

 

Jak i kiedy to się zaczęło? Skąd pomysł na to, aby w ten sposób poznawać świat?

 

Podróżowałam od dziecka, mimo strasznych i trudnych czasów, lat 80-tych i żelaznej kurtyny. Od 5-tego roku życia tańczyłam w zespole, który występował w wielu miejscach w Europie. Dzięki temu, nie tylko odwiedzałam inne kraje, ale poznawałam kulturę i życie codzienne mieszkańców. Z zasady, mieszaliśmy u rodzin członków innych zespołów tanecznych i też gościliśmy ich w naszym kraju. Trwało to 10 lat.

Szkoła średnia to były wyjazdy zarówno z kolejnym zespołem tańca współczesnego, jak i na własną rękę.
To był też początek moich całkowicie samodzielnych i samodzielnie organizowanych wyjazdów do szkół językowych w Anglii i Niemczech. Pamiętajmy, że był to początek lat 90-tych, kiedy nie było mowy o międzynarodowych kursach dostępnych w każdej szkole językowej czy biurze podróży. O wszystko musiałam sama zadbać, pisać listy i dzwonić analogowo (nie było internetu, wierzcie lub nie;) . Moja mama sprzedała wtedy „malucha” (taki mały samochodzik polskiej czy włoskiej produkcji:) ), żeby sfinansować mi jeden wyjazd. Takie to były dziwne i okropne czasy.

Czyli, można chyba powiedzieć, że podróżniczego bakcyla połknęłam w dzieciństwie. Spędzanie jakiejś części roku poza krajem jest stałym elementem mojego życia od dawna.

 

Podróżujesz zazwyczaj samotnie czy w grupie? Co jest Twoim zdaniem największym plusem takiego sposobu realizowania podróży?

 

Podróżujemy najczęściej rodzinnie, z mężem i obecnie 9-cio letnim synem. Nawet podczas wyjazdów łączonych, biznesowo- turystycznych jesteśmy w tym samym składzie. Jest to nasza „umowa” i warunek takiej pracy.

Podczas ostatnich 4 lat, spędziliśmy tylko w USA ponad 8 miesięcy i jakieś 4 miesiące w innych krajach. Nie wyobrażam sobie, żeby wyjeżdżać bez rodziny albo zostawać w domu z dzieckiem podczas podróży męża. No jak i z jakiej racji ;)?
Z synem podróżujemy odkąd skończył 3 miesiące życia i jest to zarówno dla niego, jak i dla nas oczywista sprawa. Zachowanie na lotnisku, w samolocie i w praktycznie każdym środku transportu ma opakowane do perfekcji 🙂

 

Jaki jest Twój główny środek transportu? Jak lubisz się przemieszczać?

 

Dalekie podróże to oczywiście samolot. Lubię latać, chociaż jet lag odczuwam z roku na rok coraz bardziej 😉

W zależności od kraju, przemieszczamy się wszelkimi środkami transportu. W Tajlandii jeździliśmy we trójkę na skuterku, gdzie nasz mały wtedy syn był lekko miażdżony między nami.

W Stanach, kiedy mieszkamy w ukochanej Santa Monica, większość czasu jeździmy rowerami.
Mój syn od 5-tego roku życia jeździł min. 12 km dziennie podczas takiego 1. czy 2.- miesięcznego pobytu.
Nie zawsze był zachwycony tym faktem 😉 Ale mam zasadę, że to raczej dziecko powinno się dostosować do stylu życia rodzica, niż na odwrót. Oczywiście, bez jakiś ekstremalnych i niebezpiecznych zachowań.

 

Asia z cosmicflower.pl / Ukształtowały mnie podróże

 

Skąd Twoim zdaniem najlepiej brać pieniądze na podróże? Czy masz swój własny sposób na to?

 

Ciągle szukam tego idealnego 🙂 Jak go znalazłeś, to się podziel z koleżanką po fachu 😉

Niezależna praca związana z wyjazdami i z możliwością łączenia tego z przyjemnościami to jest na pewno jedno z tych rozwiązań. Oczywiście, jest to cholernie trudne do zrealizowania i często wydaje się nieosiągalne.
W naszym przypadku było tak, że tak bardzo marzyliśmy o takim stylu życia, że to musiało się spełnić. Do tego duuuuużo szczęścia, wzajemne wsparcie, wiara w swoje działania i nieoglądanie się na niedowiarków.

Poza tym, życie to sztuka wyborów. Życie w podróży także 🙂 Jedni wolą wydawać na dobra materialne, inwestować czy trzymać „w skarpecie”. Znam wiele osób, które mają dużo lepszą sytuację materialną niż my, ale nie pozwalają sobie na podróżowanie. Nie mają takich potrzeb, prawdopodobnie. Czy w inny sposób się realizują. I znam też osoby, które budżetowe podróżowanie mają opanowane do perfekcji. Sztuka wyboru.

 

Które z dotychczas odwiedzonych przez Ciebie miejsc zrobiło na Tobie największe wrażenie i dlaczego? Czy chętnie byś tam powróciła?

 

Odwiecznym marzeniem i przełomem w podróżowaniu był wyjazd do Kalifornii. Od pierwszej sekundy i postawienia stopy na kalifornijskiej ziemi wiedziałam, że to jest moje miejsce. Trudno to do końca wytłumaczyć. Jedni tak czują w stosunku do przykładowo Chorwacji, a ja właśnie do Kalifornii i Stanów w ogóle.

Moja fascynacja Ameryką sięga dzieciństwa i wczesnej młodości. Przez filmy, książki, półtoraroczny wyjazd mojego taty do Nowego Jorku.
Tym bardziej, że do Stanów pierwszy raz wyjechałam dość późno, bo dopiero kilka lat temu. Wcześniej zdążyłam już zwiedzić sporo krajów na różnych kontynentach. Ale w żadnym miejscu na świecie nie czułam się tak dobrze.
W sumie trochę szkoda może, bo za miesiąc życia w Kalifornii spędziłabym pewnie pół roku na Bali czy w Tajlandii 😉
Do Stanów wracam co kilka miesięcy. Niektórym się to w głowie nie mieści, że nie wybieram innych krajów i otwarcie mi o tym mówią.

Ale ja już od dawna nie robię nic wbrew sobie i na pokaz czy dla fotek na Instagramie 😉 No, chociaż Kalifornia jakoś specjalnie brzydka też nie jest 😉

 

Czy jest takie miejsce, do którego nigdy nie chciałabyś pojechać? Jeśli tak to jakie i dlaczego?

 

Człowiek otwarty i inteligentny, nie powinien chyba mówić, że gdzieś jechać nie chce, skoro tam nie był 🙂
Ale ja to powiem, trudno. Zupełnie nie ciągnie mnie do Indii.
Z opowieści znajomych, blogów podróżniczych, relacji, czuję, że to nie jest miejsce dla mnie. Jedynie co by mnie mogło tam zaciekawić, to jakiś oderwany ośrodek w pięknym miejscu z kursem jogi i masażami 😉

 

Co w całym procesie przygotowywania i odbywania podróży cieszy Cię najbardziej, a co jest elementem, który chętnie byś pominęła?

 

Biforka jest najfajniejsza, oczywiście. Całe oczekiwanie, planowanie, pakowanie. Nie lubię za bardzo samego momentu wyjścia na lotnisko i tych 2-3 godzin przed nim. Jestem wtedy poddenerwowana i fuczę na rodzinę. A oni w drugą stronę. Są tacy wyluzowani i powolni. To mnie jeszcze bardziej irytuje 🙂

 

Jedno z wakacyjnych zdjęć Asi

 
Jak znajomość języków wpływa Twoim zdaniem na komfort podróży? Czy to ważny jakie znamy języki i jaki jest nasz poziom ich znajomości?

 

Według mnie, bardzo, bardzo, bardzo. Od dziecka porozumiewam się przynajmniej w podstawowym zakresie w minimum jednym języku obcym i trochę sobie nie wyobrażam, żeby inaczej mogło być komfortowo.

Poziom języka jest już mniej istotny, z moich doświadczeń. Mimo, że sama jestem po studiach językowych i zawsze dążyłam do językowej hiper- poprawności, to od jakiegoś czasu uważam to za zbyt stresujący element. Dlatego też tak lubię Stany. Tam jest tyle odmian języka, ilu ludzi i nikt nigdy nie daje odczuć, że druga strona jest gorsza przez mniejszą komunikatywność.
Grunt to mówić, lepiej, gorzej, z akcentem czy małym zasobem słów. I zupełnie nie brać do głowy.

 

Co najbardziej pociąga Cię w odwiedzanych przez Ciebie miejscach? Muzea, zabytki, historia, ludzie, natura? A może coś jeszcze innego?

 

A gdzie na tej liście jest plaża ;)?
Bo to zawsze numer jeden 🙂
A ogólnie, to zależy od miejsca. Chociaż przyznaję, nie jestem typem backpackera w traperkach, kraciastej koszuli, przemierzającym świat dzikiej przyrody.

Jestem typową dziewczyną z miasta, lubiącą miejskie udogodnienia, dostępność wielu opcji. Ale też proszę nie mylić z księżniczką;) O nie, do takich prawdziwych jest mi bardzo daleko. Chociaż czasami żałuję 😉

Kalifornia, a szczególnie Santa Monica to takie dla mnie wszystko w jednym. Piękna plaża (koniecznie piaszczysta, nie lubię kamieni:), palmy, ocean, przyroda obok deptaka, restauracji, sklepów i jednego z największych miast na świecie Los Angeles.
Takie pakiety lubię najbardziej:)

Ale w tym wszystkim muszą być ludzie. Otwarci, uśmiechnięci, zdystansowani do wielu spraw. Od moich dziecięcych podróży zawsze miałam bezpośrednio dużo do czynienia z różnymi obcokrajowcami i takie kontakty cenię sobie bardzo.
Tam, gdzie podróżuję z reguły nie ma dużej ilości Polaków i w gruncie rzeczy mi to pasuje. Nie dlatego, że mam muchy w nosie i chcę się izolować. Ale właśnie dlatego, żeby w tym czasie mieć czas na obcowanie z innymi kulturami.
Inna sprawa, że mam ogromne szczęście do Polaków, których spotykam poza granicami. Powstało z tego kilka bardzo wartościowych przyjaźni.

 

Z kim ze znanych podróżników chętnie wybrałabyś się w podróż i jaka byłaby to destynacja?

 

Beata Pawlikowska i Ameryka Południowa.

 

Jaki jest Twój najbliższy cel podróży?

 

To się właśnie kształtuje, gdy odpowiadam na te pytania 🙂 Zimowy wyjazd spędzę albo na snowboardzie w Alpach, albo w dalszych, cieplejszych klimatach. Każda z opcji ma swoje plusy 😉

 

 

Twoje największe marzenie podróżnicze to…

 

Ciągle USA, parki narodowe latem, narty i snowboard w Kalifornii, Utah czy Kolorado. W dalszej kolejności Australia i Nowa Zelandia.
Ale i tak, tego wszystkiego nie zamieniłabym na Kalifornię i ulubione miejscówki. Gdybym musiała wybrać tylko jedną podróż w całym życiu, to zawsze wybiorę właśnie tę.

 

Kogo najchętniej zabrałabyś w swoja wymarzoną podróż? A może byłaby to samotna wyprawa?

 

Nie jestem typem samotnika, ale też nie potrzebuję większego towarzystwa do wypraw. Zdecydowanie wybieram moich chłopaków. To już sprawdzony team;)

 

Gdybyś miała możliwość przeprowadzenia się na stałe poza granice Polski, czy skorzystałabyś z niej? Jeśli tak, jaki kraj byś wybrała i dlaczego?

 

To pytanie zadaję sobie sama dość często. I nie jestem w stanie na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Nie wykluczam żadnej z opcji. Chociaż na teraz uważam, że największym luksusem jest możliwość przebywania kilka miesięcy poza Polską. Nie chciałabym nigdy podejmować ostatecznych decyzji. Wolę otwarte wybory.
A kraj i miasto, to wiadomo. Nuda. Tylko Santa Monica 🙂

 

Czy jest jakiś element Twojego życia, na które podróże miały największy wpływ? Czy coś zmieniły w Twoim życiu?

 

Podróże mnie ukształtowały. I ciągle rozwijają. Wspominałam o tym we wcześniejszym punkcie, o moim dość wyjazdowym dzieciństwie.

Podróże mnie wciągnęły i uzależniły. Najbardziej nieszczęśliwa jestem wtedy, kiedy nie mam w planie kolejnego wyjazdu bądź gdy coś stoi na przeszkodzie, żeby takie plany robić.
Ciągle mam wrażenie, że muszę maksymalnie wykorzystywać obecny czas. Bo nigdy nie wiadomo, co szykuje los.

 

Co byś chciała przekazać tym, którzy co prawda chcieliby więcej podróżować, ale podejrzewają, że w ich przypadku byłoby to raczej trudne do pogodzenia z codziennymi obowiązkami i wydatkami?

 

Jeżeli się bardzo chce, to się znajdzie sposób. Brzmi dość banalnie, ale w to naprawdę wierzę.
Powiem przewrotnie, że osoby, które znajdują tysiące wymówek i powodów, w gruncie rzeczy wcale tego nie pragną. Mówią tak, bo może tak wypada w środowisku, czy nie są do końca szczere wobec siebie.
W tak zwanych „dzisiejszych czasach”, naprawę nie pieniądze są problemem. Już może bardziej czas, ale i na to się znajdzie sposób. Podróżowanie nigdy wcześniej nie było tak łatwe i ogólnodostępne. W te wymówki trudno wierzyć.

W podróżowaniu trzeba być szczerym i nawet egoistycznym. Jeśli chcemy jechać setny raz w to samo miejsce, to tak róbmy. Nie patrzmy na innych, bo to nasze decyzje i szczęście.

Powiem też szczerze, że nie jestem zwolenniczką grupowych akcji typu „chodźcie, pojedziemy razem na wakacje do …”. Bo w takich sytuacjach, często trzeba iść na zbyt dalekie kompromisy. I rzadko, udaje się spełnić oczekiwania wszystkich w jednakowym stopniu.

Nie poświęcajmy się dla kogoś, dla idei, na pokaz. Cytując klasyka, trzeba zadać sobie jedno kluczowe pytanie, czego się pragnie i zacząć to robić.
Nie czekajmy aż dzieci zaczną chodzić, czy wyjdą z domu, aż odłożymy pokaźną sumkę na koncie, czy rzucimy pracę na etacie w 40-te czy 50-te urodziny. Każdy moment jest tak samo zły, jak i dobry.
Pasuje mi tu cytat z jednego z moich ulubionych filmów „Miami Vice” Michael’a Mann’a: „Leave now. Life is short. Time is luck”. I właśnie ten czas tu i teraz.

 

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Wszystkich Was zapraszam serdecznie do odwiedzenia i śledzenia bloga Asi pod adresem cosmicflower.pl

To na prawdę bardzo wartościowy blog. Przekonajcie się o tym sami.

 

 


Cykl Inspirujące wywiady to okazja do poznania ciekawych świata podróżników. Każdy z nas podróżuje w nieco inny sposób i ma inne, warte podzielenia się z innymi doświadczenia. Dzięki rozmowom z takimi influencer’ami  chcę pokazać, że każdy z nas może dzięki wrodzonej chęci poznawania świata uczynić swoje życie jeszcze bardziej wartościowym.


Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.

 


  • Dziękuję za bardzo ciekawe pytania i cały przemiły kontakt:) To są właśnie inspirujące chwile 🙂