City break do Tallina? Czy 2 dni wystarczą na poznanie miasta ? Co warto zwiedzić w tym czasie, a co sobie odpuścić? Ile pieniędzy przeznaczyć na podróż i pobyt ? Gdzie nocować ? Co lokalnego warto zjeść ?

 

Tallin Targ Bożonarodzeniowy Rynek

 

Skłamałbym, gdybym napisał, że wszystkie moje podróże to jeden wielki spontan. O ile wybór samego miejsca docelowego opiera się na aktualnych promocjach lotniczych lub autokarowych, o tyle sam pobyt staram się zaplanować. Nic dziwnego, skoro w wielu przypadkach mam średnio dwa dni na dobre poznanie odwiedzanego miejsca. Tallin szczerze mnie zachwycił. Nawet słaba pogoda nie zmieni we mnie tej fascynacji.

Suplementem do tego artykułu jest dodatek poświęcony praktycznym poradom dotyczącym pobytu i zwiedzania Tallina. Zapoznaj się z nim dopiero po przeczytaniu tej relacji. Na jej końcu jeszcze raz podam link do poradnika 🙂

 

Co zwiedzić w 2 dni w Tallinie?

Kiedy dostałem możliwość otrzymania od wydziału turystyki miasta Tallina 2-dniowej Tallin card, wiedziałem, że dobrze to wykorzystam. W tym czasie poznałem lepiej historię tego miasta, jego smaki, muzea, punktu widokowe, ludzi. Nie zobaczyłem wszystkiego, co chciałem, ale traktuję to jako zaproszenie do kolejnych odwiedzin w przyszłości.

Na początek interaktywna mapa najważniejszych punktów w mieście. W relacji znajdziecie odniesienia do naniesionych tu miejsc.

 
   

Każdy, kto wybiera się do Wilna, Rygi czy Tallina, zazwyczaj wybierze transport autobusowy. Ja skorzystałem z przejazdu w dobrej cenie Polskim Busem. Od czasu mojej wyjazdu trochę się zmieniło. W okresie jesienno-zimowym podróż z Warszawy czy Bydgoszczy do Tallina, zakupiony na stronie Polskiego Busa jest realizowany przez Eurolines Lituania. Obecnie najtańszy bilet w jedna stronę zaczyna się od 79 zł. Trzeba się jednak nastawić nawet na koszt 176 zł w jedna stronę (ok. 350 zł/obie strony). Cała droga zajmuje ok. 16 godzin. To już wolałbym zdecydowanie skorzystanie z oferty LOT i w 1,5 godziny jesteśmy na miejscu, płacąc ok. 350 zł/obie strony.

Do wyboru, oprócz Eurolines i przelotu mamy: Ecolines,  Luxexpress i Sindbad.

Możemy też zdecydować się na wariant- przejazd do Wilna lub Rygi, pozwiedzać miasto i przesiąść się na połączenie do Tallina innego przewoźnika.

Będzie to pierwszy artykuł podzielony na część będącą relacją z podróży i pobytu i drugą- poradnikową. Nie chcę zanudzać w relacji, zbędnymi szczegółami. Dla osób planujących taka podróż dodatkowy poradnik będzie, mam nadzieję, cennym uzupełnieniem. Najpierw przeczytajcie proszę poniższy artykuł. Potem zapraszam Was do poradnika, który znajdziecie TUTAJ.

 

Termin pobytu

4-5.12.2015 r  wyjazd z Warszawy 3.12, powrót z Tallina 6.12)

 

Koszty

Bus Lublin-Warszawa-Lublin 24
Warszawa-Tallin-Warszawa 80 zł
Nocleg – Hostel Old Town Munkenhof 75 zł (37,50zł/dobę) – podlinkowałem ten hostel bo jest spoko w dobrej lokalizacji i cenie. Sami sprawdźcie.
Wejścia do muzeów – bezpłatne, dzięki Tallin Card, którą otrzymałem bezpłatnie od Wydziału Turystyki Miasta Tallina.
Suma kosztów (bez wyżywienia): ok. 180 zł
 

Zawsze możesz zaoszczędzić, sprawdzając aktualne, najniższe ceny lotu, noclegu czy wynajmu samochodu w dowolnym miejscu, do którego się wybierasz poprzez poniższe linki:

   

Tallin card

 

Transport

Polski Bus jadąc z Warszawy, zatrzymuje się jeszcze w Wilnie i Rydze. W samym Wilnie czeka nas jeszcze szybka przesiadka do innego autokaru, tym razem dwupoziomowego. W Tallinie mamy możliwość zakończenia podróży na przystanku przy porcie lub, na co sam się zdecydowałem- na głównym dworcu autobusowym.

 

Dworzec autobusowy w Tallinie

 

Kiedy już dotrzemy na miejsce, pamiętaj o zmianie czasu- cofamy zegarki o godzinę. Z dworca, możemy przejść się do centrum miasta. To zaledwie 15-20 minut drogi.

Po drodze mijam duże centrum handlowe Viru Keskus, pod którym znajduje się ważny punkt komunikacyjny, lokalny dworzec autobusowy. W przeciwieństwie do dworca głównego, obsługuje on tylko lokalne połączenia.

Kierując się w stronę Informacji turystycznej, mijam jedną z bram miejskich- Viru, przy której aktualnie prowadzone są prace remontowe.

 

Brama Viru w Tallinie

 

 

Stad już dość dobrze widać, że Tallin jest właścicielem pięknego starego miasta. A to dopiero początek.

Przechadzając się wybrukowanymi uliczkami po tej części starówki, przyglądam się witrynom, jeszcze zamkniętych o tej godzinie punktów handlowych. Wśród nich znajduje się sporo kawiarni, restauracji, księgarni i niezliczona ilość muzeów. Tak, to jedno z największych zaskoczeń w tym mieście. Przygotowując się do wyjazdu, zauważyłem ponadprzeciętną ilość tych punktów na Tallińskiej mapie kultury. Teraz przekonuje się naocznie, że niskie bezrobocie w dużym stopniu uzależnione jest od ogromnej ilości pracowników zatrudnionych w tutejszych muzeach 🙂

 

W Informacji Turystycznej odbieram przygotowaną dla mnie Tallin Card na 48 godzin. W takim mieście jak to koniecznie trzeba skorzystać z tej prostej formy zaoszczędzenia na transporcie i atrakcjach turystycznych.

Dla własnej ciekawości wyliczyłem w TYM kalkulatorze, że zaoszczędziłem dzięki Tallin Card ok. 45 €. Taką kartę możecie wygodnie kupić jeszcze przed wyjazdem lub na miejscu w Informacji Turystycznej. Wszystkie niezbędne informacje o Tallin Card znajdziecie TUTAJ. Przez główny plac starego miasta, na którym jeszcze nie raz się pojawię, kieruję się do hostelu Old Town Munkenhof. 

 

Hostel Old Town Munkenhof Tallin Tallin

 

Najbliższym muzeum, znajdującym się od hostelu jest Muzeum Miejskie Tallinna Linnamuuseum. Budynek nie bez powodu przypominający dom kupiecki mieści się ekspozycja szlaków morskich. Sporo tu makiet i modeli. Ogromna makieta miasta, modele budynków, statków, portrety mieszczan, wystawa naczyń z porcelany. Sporo elementów audiowizualnych. Dodatkowym atutem jest możliwość korzystania z audio przewodnika w kilku językach, m.in. angielskim.

 

Tallinna Linnamuuseum Tallin

 

 

 

 

Już po zwiedzaniu muzeum, pięknymi uliczkami spaceruję w stronę kolejnej atrakcji, jaką jest Muzeum Historii Estonii- Eesti Ajoloomuuseu.

 

Tallińskie ulice

 

To ciekawe miejsce mieści się niedaleko ratusza. Zresztą najważniejsze atrakcje w Tallinie znajdują się zazwyczaj w promieniu ok. 30 minut pieszo od centrum starego miasta. Zbiory muzealne robią wrażenie. Ekspozycja pokazuje historyczny rys od czasu średniowiecza do czasów obecnych. Tysiące monet, przedmiotów codziennego użytku na przestrzeni lat.

 

 

Pora na słodkości. Tallin jest niewątpliwie stolica marcepanu. Jednak z tamtejszych legend mówi o małej aptece, w stolicy Estonii, która wyprodukowała lek „na poziom cukru we krwi oraz złamane serce” o charakterystycznym, migdałowym smaku. Tak to ja się mogę leczyć 😉

Obok odwiedzonego przeze mnie niedawno, znajduje się Muzeum Marcepanu „Kalev”. Nie jest to z pewnością klasyczne muzeum. Bardzo łatwo go przeoczyć, ponieważ wygląda z zewnątrz dość niepozornie, jak witryna cukierni. Jednak już po wejściu do środka, do nozdrzy dociera charakterystyczny, słodki zapach łakoci.

 

Po lewej stronie od wejścia odbywa się pieczołowita ręczna produkcja marcepanu. Warto przyjrzeć się temu procesowi z bliska. Bierze w nim udział m.in. 60 letni Otto Kubo, który również dzieli się chętnie informacjami związanymi z historią tego miejsca. Tuż obok znajduje się najstarsza kawiarnia w Estonii dumnie nosząca nazwę „Maiasmokk”, czyli „Łasuch” 🙂 Tutaj możecie zaopatrzyć się w słodkości lub, zdecydowanie taniej, choć już bez tej niecodziennej atmosfery, w mieszczącym się niedaleko sklepie spożywczym Rimi, jednym z niewielu w obrębie i okolicy starego miasta.

 

Muzeum marcepanu, Tallin

   

Nie najadam się za bardzo słodkościami, bo przyszła pora na obiad. Jednym z częściej wymienianych miejsc na kulinarnej mapie tego miasto jest z pewnością, znajdujący się w budynku ratusza, III Draakon. Okazuje się, że w pełni zasługuje na rekomendację. Już od samego wejścia jest to nietypowe miejsce. Jak na średniowieczna stylizacje przystało, jest tu dosyć ciemno. Jedyne źródła światła to nieliczne świece. Początkowo myślałem, że może serwowane potrawy nie zasługują no to, żeby za bardzo im się przyglądać.

Okazało się jednak, że nie tylko dobrze wyglądają, ale i jeszcze lepiej smakują. Zamawiam więc słynną zupę z renifera – Elk Soup. Smakuje lepiej niż to, co sobie wyobrażałem. Warto odwiedzić nawet tutejsza toaletę. Wszystko jest stylizowane na dawne czasy.

 

 III Draakon, Tallin

 

 

Zrobienie dobrego zdjęcia w takim miejscu zdecydowanie wymaga statywu 🙂 A skoro fotografii mowa, przenieśmy się kilkanaście metrów dalej, do Muzeum Fotografii.

Dziesiątki, jeśli nie setki aparatów fotograficznych oraz przykłady zdjęć wykonanych nimi. Najstarsze modele Kodaka, Nikona- te wielkie pudłowe, i te w wersji miniaturowej. Gratka dla fanów fotografii.

 

Wejście do Foto Muzeum

 

Przypominam, że w tym mieście prawie wszędzie jest blisko 😉 Tak po kilku minutach pieszo trafiam do leżącego u stóp wzgórza Toompea, Kościóła św. Mikołaja – Nigiliste Muuseum.

 

Nigiliste Kościół św. Mikołaja, Tallin

 

To mój imiennik i jednocześnie patron kupców i żeglarzy. Choć budynek powstał w średniowieczu, został bardzo zniszczony w trakcie II wojny światowej, co pokazują liczne fotografie. Teraz jest to muzeum sztuki i sala koncertowa. Cały czas trwają prace renowacyjne.

 

Kościół św. Mikołaj, Tallin

 

 

Kiedy wchodziłem do niewielkiego Adamson-Eric Museum, byłem pewien, że to muzeum sztuki japońskiej. Jest jednak zdecydowanie czymś więcej. Powiem tak… ilość obrazów nie przytłacza 😉 Za to te, które się tu znajdują, mają w sobie jakąś dziwną moc. Miejsce to nie należy jednak moim zdaniem do tych, które warto zobaczyć.

   

I powoli wchodzę na wzgórze Toompea, to jedno z najciekawszych miejsc w mieście. Stare Miasto podzielone jest na Górne i Dolne. Pierwsze stanowiło centrum władzy, zarówno świeckiej, jak i duchownej; zamieszkiwane było przez zarządców i rody szlacheckie. Rezydentom Toompea przysługiwały prawa obywatelskie. Ich uzyskanie nie było łatwe — zarządcy dokonywali ostrej selekcji, nadając obywatelstwa tylko tym, którzy przy okazji pomnażania swoich majątków inwestowali w rozwój metropolii.

 

Dolne Miasto zamieszkiwali rzemieślnicy i drobni kupcy, którzy początkowo nie posiadali żadnych praw. Konsekwencją podziału Tallina na Dolne i Górne Miasto było wprowadzenie prawa zabraniającego przemieszczanie się z jednej części do drugiej bez specjalnego zezwolenia. W bramie prowadzącej na Toompea do dziś widnieje ślad po zamkach, na które była zamykana. Obie części miasta połączono dopiero w XIX w. Tutaj zachowały się najważniejsze części murów miejskich i wież. System Tallińskich obwarowań liczy prawie 2 km murów, 26 baszt i kilka bram.

Warto wiedzieć, że stare miasto zostało w 1997 wpisane na listę światowego kulturowego dziedzictwa ludzkości UNESCO. Znajdujemy się przy Tallitorn, z którego widać już zarówno wieżę Kiek in de Kök, jak i przez znajdującą się tu bramę, majestatyczny Sobór św. Aleksandra Newskiego. Ciekawość zaprowadzi nas zapewne schodami na wyższą część znajdującej się tu baszty, połączonej zadaszonym przejściem z niewielką, romantyczną restauracyjką. Rozpościera się z niej przyjemny widok.

 
Tallin
 

Wzgórze Toompea Tallin

 

Wspomniany wcześniej Sobór jest pięknie podświetlony nocą. Warto zajrzeć do środka. Budynek jest na prawdę ogromny.

 

Sobór Tallin

 

Jakieś 500 m stąd rozpościera się najpiękniejsza panorama na dużą część miasta. Koniecznie trzeba przyjść tu późnym wieczorem, kiedy jest już ciemno, a światła wyraźnie podkreślają walory miasta o zmroku.

 

Tallin

 

Tuż obok znajduje się siedziba parlamentu, również pięknego nocą.

   

Chcąc zdążyć jeszcze przed zamknięciem Muzeum Okupacji, mijam duży pięknie podświetlony krzyż, górujący nad placem Vabaduse oraz znajdujący się również na placu kościół św. Jana.

 

Tallin

 

Tallin

 

Muzeum Okupacji, choć niewielkie, robi duże wrażenie ze względu na poruszoną w nim tematykę, bardzo dobitnie podkreśloną zgromadzonymi tam eksponatami. Ciekawostka jest wystawa czasowa poświęcona postaci Ingrid Bergman. Do tej pory nie wiem co wspólnego z tematem okupacji ma jej postać, ale faktycznie daje to nieco odpoczynku od ciężkiego tematu panującego w muzeum.

   

Wracając do hostelu, mijam świąteczny jarmark bożonarodzeniowy, który przyciągnął o tej porze ogromne rzesze turystów i miejscowych.

 

Jarmark bożonarodzeniowy Tallin

 

Jarmark bożonarodzeniowy Tallin

 

Bardzo chciałbym zobaczyć kiedyś to miejsce jeszcze raz, tym razem przykryte śniegiem 🙂

Pora spać 🙂

Kolejny dzień przywitał mnie fantastyczną pogodą. Od 10 rano zaplanowałem zwiedzanie podziemi Kiek in de Kök. Poprzedniego dnia zdążyłem tylko wejść na wieżę, ponieważ zwiedzanie podziemi z anglojęzycznym przewodnikiem możliwe było dopiero następnego dnia.

 

Kiek in de Kök

 

Kiek in de Kök

 

W lochach znajduje się ciekawa wystawa prezentująca losy mieszkańców Tallina w różnych okresach historycznych. Przewodnik przekazuje bardzo dużo praktycznych informacji. Tuz przez właściwym zwiedzaniem czeka nas kilkunastominutowy film, pokazujący w zabawny sposób historię Estonii i Tallina. Wiedza przekazana w pigułce.

   

W trakcie zwiedzania czeka na nas tez niespodzianka, dzięki której możemy się przenieść w czasie 🙂

 

Kiek in de Kök

 

 

Moim zdaniem miejsce to należy do absolutnego must see Tallina.

Skoro mam już Tallin Card, warto trochę pojeździć 🙂 Jeszcze przed przyjazdem zdecydowałem, że nie wyjeżdżam bez odwiedzenia wieży telewizyjnej znajdującej się w odległości ok. 10 km od centrum. Najpierw więc podjeżdżam tramwajem pod centrum handlowe Viru. Stąd odjeżdża autobus nr pod wieżę TV.

   

Pogoda do tego czasu zdążyła się już nieco popsuć. Zaczął padać niewielki deszcz, a niebo się zachmurzyło. Mimo tego plan musi być wykonany 😉 Wjeżdżam windą na najwyższe piętro. Tam, jeśli pogoda sprzyja i mamy dobrą widoczność, zasięg naszego wzroku pozwoli na dostrzeżenie tego, co znajduje się kilkanaście kilometrów stąd. Ja nie miałem tyle szczęścia tym razem. Skupiłem się więc na przetestowaniu wszystkich atrakcji, jakie są na platformie.

   

Na dole budynku znajduje się też wzorcowe studio telewizyjne, w którym możemy bezpłatnie, dla zabawy nagrać jeden ze scenariuszy newsa, korzystając z promptera. Gotowy materiał możemy przesłać sobie lub znajomym @ jako fajną pamiątkę.

 

Wieża TV Studio nagrań Tallin

 

Mimo siąpiącego deszczu, jadę w pobliże pałacu Kadriorg.

 

Pałac Kadriorg Tallin

 

Bogato zdobione wnętrza po prostu powalają.

   

Nieopodal znajduje się Pałac Prezydencki.

5 minut pieszo, a naszym oczom ukaże się nowoczesne, ogromne Muzeum Sztuki KUMU.

 

Kumu Tallin

Każde piętro muzeum zawiera setki dzieł sztuki- głównie malarstwo i rzeźbę.

   

Nadszedł czas na najważniejszy punkt zwiedzania. Zostawiłem go sobie na koniec, chociaż może nie była to najlepsza decyzja. Spędziłem tu sporo czasu, aż do zamknięcia, do 19:00. To Muzeum Lennusadam Sea Harbour.

W dniach 24.03.2017-14.01.2018r dla zwiedzających dostępna będzie świetna wystawa czasowa. MAYDAY, MAYDAY, MAYDAY

Jak zachowywać się na morzu? Co zrobić, gdy jesteśmy w tarapatach? Kto przyjdzie z pomocą?

Dowiesz się więcej o przeszłości i teraźniejszości ratownictwa morskiego, posłuchasz opowieści ratowników i zobaczysz prawdziwy helikopter ratunkowy.

Na wystawie znajdziesz również informacje o tym, jak zachowywać się bardziej świadomie na morzu i nad morzem, co dzieje się w głowie i ciele w sytuacji kryzysowej. Ci, którzy przeżyli katastrofę promu MS Estonia opowiedzą swoje historie.

Na wystawie znajdziesz wiele interaktywnych eksponatów i symulatorów. Można wziąć udział w szkoleniu ratowników, odbierać sygnał SOS jako lider misji ratunkowej, angażować się w wiele innych ciekawych zajęć.

 

 

Jest to jedno z najlepszych muzeów, w których dotąd byłem. Sami zobaczcie.

W muzeum znajduje się całe mnóstwo świetnych ekspozycji multimedialnych i kilka interaktywnych.

I największa atrakcja muzeum- historyczny okręt podwodny Lembit.

Nie będziecie się tu nudzić – skorzystajcie z możliwości zrobienia sobie zdjęcia w mundurze i wysłania go później mailem czy “lot” samolotem. Poza tym obok hangaru z eksponatami stoi przycumowany lodołamacz Suur Toll (wyprodukowany ponad 100 lat temu w szczecińskiej stoczni) – warto wejść do środka i zobaczyć jak urządzono cześć dla załogi i z bliska zobaczyć np. silniki, piece itp.

   

Późnym wieczorem wracam do hostelu, mijając jeszcze charakterystyczny punkt w mieście- Grubą Małgorzatę Paks Margareeta. Ciekawostka –  budynek był odrestaurowany przez konserwatorów z Torunia – przypuszczam, ze to oni zostawili pewien ślad:-) napis “TORUŃ” ułożony z białych kamyków w lastryko na schodach.

 

Gruba Małgorzata Paks Margareeta Tallin

 

Gruba Małgorzata Paks Margareeta Tallin

 

Tallin nocą

 

Na koniec zahaczam jeszcze o piękna uliczkę, niedaleko hostelu, Katariina Käik. Koniecznie przejdźcie się tam wieczorem.

 

Katariina Käik Tallin

 

 

Suplementem do tego artykułu jest dodatek poświęcony praktycznym poradom dotyczącym pobytu i zwiedzania Tallina. Znajduje się TUTAJ.

 

A teraz i Ty możesz zaoszczędzić, sprawdzając aktualne, najniższe ceny lotu, noclegu czy wynajmu samochodu w dowolnym miejscu, do którego się wybierasz poprzez poniższe linki:

   

Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji albo masz propozycje/sugestie dotyczące tej relacji, chętnie je poznam. Dzięki Tobie wartość kolejnych artykułów może być jeszcze lepsza.

Chcesz być na bieżąco z kolejnymi relacjami z wyjazdów i poradami? Zapraszam na profil Życie w podróży na Facebook’u.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.


  • Weronika Dębowska

    Zawsze marzyłam, żeby tam skoczyć na weekend. Teraz się w tym umacniam i chyba zaraz zarezerwuje bilety. dzięki!

  • Talin jest na mojej liscie, i teraz chyba wskoczy do przodu, bo nie podejrzewalam, ze mozna to zrobic tak tanio! 😮 fajna relacja! 🙂

  • Kiedyś i ja odwiedzę Estonię – teraz jetem pod tak dużym wrażeniem Norwegii, że cała północ wydaje się zachwycająca 🙂

    • Pod wieloma względami Tallin przypomina inne miasta skandynawskie. Jestem pewien, że tutaj też Ci się spodoba 🙂

  • Swietna relacja! Sama planuje wybrac sie wiosna na weekend, bo z Warszawy rzeczywiscie nie jest tak zle z dojazdem. Pozdrawiam.

  • Na pewno wpadłabym tam do Muzeum Fotografii 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Przepiękne i bardzo zachęcające zdjęcia – a takimi niskimi kosztami pobytu jestem naprawdę zaskoczona ! Jednak chcieć to móc – i wcale nie trzeba wydawać jakichś bajońskich sum, żeby spędzić miły zagraniczny weekend 🙂

  • Kasia Katarzyna

    Planując jakiś czas temu wyjazd do Tallina trafiłam na tego bloga w poszukiwaniu inspiracji i porad. Teraz sama juz jestem po wizycie w stolicy Estonii i mogę się podzielić wrażeniami – największe zrobiło na mnie muzeum Lennusadam. świetnie urządzone, mnóstwo ciekawostek i rozrywek dla dzieciaków i nie tylko – np. możliwość zrobienia sobie zdjecia w mundurze i wysłania go później mailem czy “lot” samolotem. Poza tym obok hangaru z eksponatami stoi przycumowany lodolamacz Suur Toll (wyprodukowany ponad 100 lat temu w szczecińskiej stoczni) – warto wejsc do środka i zobaczyć jak urządzono czesc dla załogi i z bliska zobaczyć np. silniki, piece itp. Lennusadam jest w ogóle częścią muzeum morskiego mieszczącego się w bastei Paks Margareta, ktore zawiera parę ciekawych eksponatow i modeli statków. Poza tym budynek byl odrestaurowany przez konserwatorów z Torunia – przypuszczam, ze to oni zostawili pewien ślad:-) napis “TORUŃ” ułożony z bialych kamyczkow w lastryko na schodach 🙂 Wieża telewizyjna jak dla mnie to tez miejsce, które na pewno warto zobaczyć. Poza tym wiadomo – starówka 🙂 A jeśli ktoś jest nieco dłużej w Tallinie to wg mnie warto przy okazji popłynąć promem do Helsinek – podroz w jedną stronę zajmuje 2 godziny. Promy sa ogromne, pierwszy raz takim płynęłam – 10 poziomów (część dla samochodów, 3 dla ludzi, część pewnie jakies techniczne).
    No i tyle ode mnie w skrocie 🙂 patrząc na zdjęcia w artykule żałuję, ze niektorych z tych miejsc nie widzialam w nocy – na żywo na pewno sa jeszcze piekniejsze niz na fotkach, ale o tej porze roku pozno sie sciemnia, a ze grafik mialam napięty to na kręcenie się w nocy nie bardzo byl czas…
    Pozdrawiam 🙂

    • Kasiu, bardzo dziękuję Ci za szereg niezwykle ciekawych informacji. Czy mogę je dodać do treści artykułu, aby jak najwięcej osób mogło skorzystać z tych ciekawostek?

      • Kasia Katarzyna

        Tak 🙂

      • Kasia Katarzyna

        Mikołaju, małe sprostowanie – to Paks Margareta (Gruba Malgorzata) byla odrestaurowana przez toruńskich konserwatorow. Tam tez miesci sie muzeum i to na schodach w tym budynku jest napis 🙂

  • Eva Podolska

    Supcio, będziemy za tydzień , dzięki za przydatny wpis! 🙂