Recenzje i testy

W tym miejscu będę się dzielił z Wami opiniami o odkrytych książkach, stronach internetowych, ekwipunku podróżniczym, które osobiście uważam za wartościowe 🙂

Typ recenzji/testu: Książka

Tytuł: Campa w sakwach, czyli rowerem na Dach Świata”

Autor: Piotr Strzeżysz

Wydawnictwo: Bezdroża

“Campa w sakwach” to pozycja, która zdecydowanie wciągnie każdego, dla którego rower to najlepszy sposób na podróżowanie. Ale nie tylko. Piotr Strzeżysz w niezwykle wciągający sposób opisuje swoją wyprawę do Tybetu. Dlaczego rowerem? Bo, jak pisze sam autor “rower to wolniejsze odkrywanie, głębsze poznawanie, wolność wyboru, niezależność, samowystarczalność. Rower prowadzi cię do miejsc, o których nie wiedziało się, że istnieją pomaga przeżyć chwile, o których nie myślało się, że mogą się wydarzyć. nieplanowane ulotne jak kurz nieprzebytych jeszcze dróg”. Czytelnik przekonuje się, że są więc takie obrazy i spotkania, które zdarzają się gdzieś pomiędzy, a rower pozwala im zaistnieć.

Nie trzeba zbyt wielkiej wyobraźni, aby domyślić się, że wyprawa tego typu nie należy do najłatwiejszych, nawet dla doświadczonego cyklisty. Dlatego tytułowa Campa, prosty, tradycyjny posiłek Tybetańczyków, choć monotonny, doda mu sporo sił do przebycia tej bardzo trudnej trasy.

Z drugiej strony, patrząc na ten reportaż w sposób empatyczny, można by się zastanowić, dlaczego w tak trudnych warunkach Piotr zdecydował się na samotną podróż. Każdy kto miał okazję posłuchać jak autor na spotkaniach podróżniczych odpowiada na to pytanie wie, że jest to niezwykle praktyczne podejście. Poczucie niezakłóconej wolności i możliwości podejmowania niezależnych decyzji jest tu kluczowe. Poza tym Piotr nie do końca podróżuje sam. Są z nim zawsze jego maskotki zajmujące honorowe miejsce na kierownicy Rafineria i Kermit. To nie jedyne towarzystwo po drodze. Przyjaźni ludzie mimo bariery językowej, niezwykle widoki, mimo choroby wysokościowej, ciekawe wszystkiego lokalne dzieci, mimo wyuczonego “money, money, money” staja się jego kompanami.

Książka jest napisana niezwykle przyjemnym językiem i powoduje, że ciężko ja odłożyć na półkę przez jej zakończeniem. Czytelnik staje się bacznym obserwatorem opisywanych wydarzeń, kibicuje w trudniejszych momentach i w sensie pozytywnym zazdrości, kiedy autor opisuje kolejne niezwykłe krajobrazowo tereny. Choć większość z czytelników zapewne nigdy nie zapuści się w tamte regiony, a już szczególnie mało prawdopodobne, że rowerem, to przeczytanie tej wciągającej pozycji udowadnia, że nawet najbardziej odważne marzenia można realizować.