Cykl Inspirujące wywiady to okazja do poznania ciekawych świata podróżników. Każdy z nas podróżuje w nieco inny sposób i ma inne, warte podzielenia się z innymi doświadczenia. Dzięki rozmowom z takimi influencer’ami  chcę pokazać, że każdy z nas może dzięki wrodzonej chęci poznawania świata uczynić swoje życie jeszcze bardziej wartościowym.


Magda Struzik prowadzi bloga No to fru. Oprócz przedstawiania na nim w niezwykle ciekawy sposób odwiedzanych przez nią miejsc, zaskakuje przepięknymi zdjęciami. Po naszej rozmowie koniecznie odwiedźcie to miejsce w internecie pełne inspiracji. Jestem pewien, że będziecie odwiedzać je od teraz regularnie.

 

Przedstaw nam się i powiedź coś więcej o sobie 🙂 Czym zajmujesz się na co dzień? W jaki sposób udaje Ci się łączyć codzienne zajęcia i obowiązki z podróżowaniem?

A dzień dobry, dzień dobry. Mam na imię Magda i jestem rodowitą krakowianką. Na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym. Jeszcze parę dni temu pokazywałam ludziom magię świata IT, a za parę dni skieruję kroki ku nowemu. W wolnych chwilach przede wszystkim fotografuję i oglądam kreskówki. Na podróże mam – jak typowy człowiek na etacie – 26 dni. Czy to dużo czy mało? W zasadzie sama nie wiem. 2016 był dla mnie rokiem w podróży, a i tak zostały mi 4 dni urlopu 😉 A z drugiej strony przede mną kilkumiesięczna przerwa w zwiedzaniu dalszego świata i czuję, że mnie w dołku ściska. Chyba po prostu nie lubię być na uwięzi.

Jak i kiedy to się zaczęło? Skąd pomysł na to, aby w ten sposób poznawać świat?

Swój podbój świata zaczęłam zanim na dobre wciągnęły mnie podróże. Jak wielu przede mną dotknął mnie kryzys wieku pre-średniego. Licznik wybił kolejną dziesiątkę, a ja zerknęłam wstecz. A tam – olaboga – ciągnęła się potężna wstęga zmarnowanych minut. Przez lata żyłam po cudzemu i powiedziałam sobie dość. Najwyższa pora przeżyć własne życie właściwie. Po swojemu.

Najpierw kupiłam rower, później pierwszy w życiu aparat. Największa zmiana nastąpiła, gdy w trakcie jednego ze szkoleń puszczono nam wystąpienie Jacka Walkiewicza. Powinnam była skupić się na zdolnościach oratorskich prelegenta, mnie jednak wciąż w uszach dźwięczały słowa: marzenia są tylko po to, żeby je spełniać. Nie minęło kilka dni, a ja kupiłam bilety do Trójmiasta. To była moja pierwsza podróż w pojedynkę.

Jak więc widzisz nie jestem typowym blogerem podróżniczym, który zwiedzanie świata zaczął jako osesek. Ba, jeszcze dwa lata temu za nic nie wsiadłabym do samolotu! Jestem raczej żywym przykładem na to, że jak się chce to można 🙂

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad

 
Podróżujesz zazwyczaj samotnie czy w grupie? Co jest Twoim zdaniem największym plusem takiego sposobu realizowania podróży?

Zazwyczaj ruszam w świat sama. Zauważyłam, że w trakcie wypraw w pojedynkę poznaję świat na totalnie innym poziomie. Dostrzegam i czuję więcej. Idę przed siebie, często bez planu, gubię się na prostej drodze i wpadam w małe kłopoty. Rozmawiam z przypadkowymi ludźmi i te lekkie pogawędki sprawiają mi frajdę. Co jest zaskakujące, bo na co dzień jestem introwertykiem. Świat dzieje się wokół, a ja chłonę to co w podróżowaniu kocham najmocniej: historie. Nie takie, rzecz jasna, warte spisania w annałach. Proste historie dnia codziennego.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą kocham w samotnych wędrówkach. Polecę sloganem: podróżując w pojedynkę nigdy nie czujesz się samotny. Ludzie widząc Jednoosobową Drużynę Podróżniczą stają się otwarci i opiekuńczy. Na szlaku nieustannie wymieniam uśmiechy i poznaję nowe osoby. Niektóre z tych spotkań kończą się tak szybko, jak się zaczęły. Inne przeradzają się w dłuższą znajomość. Przyznam, że zazwyczaj po powrocie do Polski wylewam łzy do słoika. Uderza we mnie chłód i nie wiem czy to moi krajanie są tak zdystansowani czy to jednak ja zmieniam się pod pręgierzem codzienności.

Tobie też zdarza się podróżować bez towarzysza u boku więc pewnie mnie zrozumiesz 🙂

Jaki jest Twój główny środek transportu? Jak lubisz się przemieszczać?

Dawno temu powzięłam postanowienie, że dla dobra świata nie będę zdawać prawka. Poruszam się po świecie komunikacją zbiorową. Muszę przyznać, że bardzo to lubię. Dzięki temu przemieszczanie się z punktu A do punktu B jest integralną częścią podróży. Chyba najbardziej lubię pociągi. W nich tworzą się małe komuny. Wiesz, mościsz sobie gniazdko na wygodnym (bądź nie) fotelu, a już za moment obok Ciebie tworzy się Kółko Gospodyń Wiejskich. Zaczynacie od nieśmiałych uśmiechów, a później rozmowa się toczy.

Poza tym w pociągach toczą się historie, a jak już wspominałam to jest to co misie lubią najbardziej. Np. ostatnio na trasie Amsterdam – Alkmaar trafiłam na występy. Na jeden ze stacji wsiadł kilkunastoletni chłopak z keyboardem. Konduktora ów muzyczny geniusz zainteresował bardziej niż sprawdzanie biletów. Po kilku minutach we dwójkę rozpoczęli śpiewanie – jak podejrzewam – starych holenderskich piosenek. Brzmiało to jak majteczki w kropeczki, tyle że po niderlandzku. Po kolejnych minutach do treli dołączyli inni pasażerowie. To było osom!  

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad

 

Wspominałaś, że z samolotami było nie wesoło. Możesz opowiedzieć coś więcej na ten temat?

W zasadzie “nie wesoło” jest określeniem dość skromnym. Raptem dwa lata temu na hasło samolot dostawałam wysypki i nagłych palpitacji serca, a wszystko to przez moją pierwszą podniebną podróż. Leciałam z Ryanair do Bolonii. Telewizja wdrukowała we mnie obraz nowoczesnego aeroplanu z wygodnymi fotelami i drinkiem z palemką. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te mrzonki. Pamiętam, że przez głowę mi przemknęło pytanie: czy my lecimy Ikarusem? Później było już tylko gorzej. Podczas startu czułam się źle, miałam problemy z oddychaniem i skupieniem wzroku w jednym punkcie. Mój błędnik szalał, a ja wpadłam w panikę. Ta pierwsza podróż skończyła się wezwaniem karetki pogotowia  na płytę lotniska w Bolonii.

Co tu ukrywać, strach przed lataniem jest bardzo dużym ograniczeniem. U mnie na szczęście rozsądek wygrał i bliska omdlenia wsiadłam na pokład po raz kolejny. Z każdym kolejnym lotem czułam się pewniej. Lęk pokonałam ostatecznie w obliczu strachu drugiej osoby. Kasia wymagała wsparcia więc wrodzona opiekuńczość kazała mi przybrać maskę osoby odważnej. Już jej nie zdjęłam 🙂

Skąd Twoim zdaniem najlepiej brać pieniądze na podróże? Czy masz swój własny sposób na to?

Zastanawiam się nad tym tematem przed snem i zazwyczaj na pierwszym miejscu pojawia się własne Drzewo Monetarne. Rozłożyste i pełne nowiutkich, pachnących mennicą papierków. Niestety, przeszłam już parę okolicznych szkółek z roślinami i nie mają. Pozbawiona ciekawszych opcji wybrałam połączenie tradycyjnej pracy zarobkowej ze zbieractwem. Jak zwykły zjadacz chleba pracuję po 8 h dziennie i odkładam pieniądze. Początkowo pomagałam sobie metodą celów SMART. Teraz ta pomoc nie ma już dla mnie tak dużego znaczenia. Odkładam określoną kwotę na osobnym koncie i jakoś się kręci.

Które z dotychczas odwiedzonych przez Ciebie miejsc zrobiło na Tobie największe wrażenie i dlaczego? Czy chętnie byś tam powróciła?

Myślę, że nie będzie większym zaskoczeniem jeśli odpowiem: Holandia. Pierwsza wizyta nie wywołała we mnie zachwytu, a sama Holandia pogrążona była w deszczowej rozpaczy. Podróżowałam w towarzystwie, które – mimo chęci – nie mogło znaleźć wspólnego rytmu zwiedzania. Po kilku latach wróciłam i wraz z pierwszym samotnym krokiem poczułam, że to jest moje miejsce na ziemi. Mój styl życia, sposób myślenia i naturalny dystans do otaczającej rzeczywistości pasują do Holandii idealnie. Tam czuję się naprawdę wolna i szczęśliwa. Jakiś czas temu myślałam nawet dość poważnie o przeprowadzce do małej mieściny nad Morzem Północnym. Na razie odłożyłam te plany do lamusa, ale pewnie za jakiś czas do nich wrócę.

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad

 

Czy jest takie miejsce, do którego nigdy nie chciałabyś pojechać? Jeśli tak to jakie i dlaczego?

Australia. Cierpię na ofidiofobię – czyli panicznie boję się węży. Po tamtej stronie globu pełza tego dziadostwa co niemiara więc moja noga na australijskiej ziemi nie postanie.

(Ej, to mój ostatni taki strach! Serio, serio.)

Co w całym procesie przygotowywania i odbywania podróży cieszy Cię najbardziej, a co jest elementem, który chętnie byś pominęła?

 

Największy fun mam podczas planowania podróży. Zagłębiam się w książki, blogi i zdjęcia. Rysuję mapy i układam każdy dzień podróży. Później oczywiście działam spontanicznie, a z planów pozostają strzępki. Czego nie lubię? Bladego pojęcia nie mam. Wszystko jest fajne.

Jak znajomość języków wpływa Twoim zdaniem na komfort podróży? Czy to ważny jakie znamy języki i jaki jest nasz poziom ich znajomości?

Z językami obcymi zawsze było u mnie krucho i w zasadzie ten aspekt był głównym hamulcem przed pierwszą, samotną wyprawą na obczyznę. Bałam się, że się nie dogadam. Zresztą to poczucie językowej beznadziei podsycałam sama wewnętrznym przekonaniem, że jeśli nie mam perfekcyjnego akcentu i z moją gramatyką jest słabo to lepiej po prostu nie mówić.

Później przyszedł czas na otrzeźwienie. Spotkałam na swojej drodze turystę – nomen omen z Holandii – któremu pomogłam odnaleźć się w gąszczu krakowskich uliczek. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać, a ja do każdego zdania dodawałam przerywnik: że mój angielski jest słaby, przepraszam i w ogóle czarna rozpacz oraz karuzela śmiechu. Huibert powiedział mi wtedy: “Ej, słuchaj. Języka obcego uczymy się po to, żeby dogadać się z innymi ludźmi. Rozmawiamy, śmiejemy się – czyli jest dobrze. Po prostu mów, mów dużo i zobaczysz, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej.”

Od siebie mogę dodać: nie bójmy się mówić w obcych językach, nie wstydźmy się wymowy, nie miejmy oporów w urządzaniu kalamburów.

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad

 

Co najbardziej pociąga Cię w odwiedzanych przez Ciebie miejscach? Muzea, zabytki, historia, ludzie, natura? A może coś jeszcze innego?

Tylko się nie śmiej. Najmocniej ekscytują mnie przemiany społeczne, które na przestrzeni lat zaszły w danym regionie. Patrzę na sprawnie działającą maszynę i rozkładam ją na czynniki pierwsze. Staram się rozpoznać najważniejsze trybiki i kluczowe procesy. Później zadaję ważkie pytanie: a dlaczego?

Z kim ze znanych podróżników chętnie wybrałabyś się w podróż i jaka byłaby to destynacja?

Z Marcinem Dobasem 🙂 Obojętnie gdzie byle ze statywem i aparatem!

Jaki jest Twój najbliższy cel podróży?

Myślę o Iranie, Austrii i Belgii. A gdzie wyruszę, czas pokaże 🙂

Twoje największe marzenie podróżnicze to…

Zabij mnie, ale nie wiem. To marzenie dopiero się kształtuje. Układam puzzle: mam już ramkę, ale jeszcze nie wiem co jest w środku. Na pewno będzie chłodno i surowo.

Kogo najchętniej zabrałabyś w swoja wymarzoną podróż? A może byłaby to samotna wyprawa?

Lubię samotne wyprawy. Choć jeśli znajdę towarzysza podróży, który świat poznaje w moim tempie i stylu to na pewno go lub ją zabiorę ze sobą.

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad
Foto: Asia Peciak / instagram.com/peciakjoanna

 

Czy jest jakiś element Twojego życia, na które podróże miały największy wpływ? Czy coś zmieniły w Twoim życiu?

Dzięki podróżom stałam się bardziej otwarta i złakniona świata. Im częściej jestem w drodze, tym mocniej chcę wyruszyć w świat. Poznałam też świetnych ludzi, którzy ciągną mnie do przodu i ładują pozytywną energią.

Co byś chciała przekazać tym, którzy co prawda chwieliby więcej podróżować, ale podejrzewają, że w ich przypadku byłoby to raczej trudne do pogodzenia z codziennymi obowiązkami i wydatkami?

Przede wszystkim: jak się chce to można. Staram się być chodzącym przykładem tego, że podbój świata można rozpocząć w każdym wieku, z bagażem lęków i niedoskonałościami. Jak mówi stare chińskie przysłowie: świat dzieje się za rogiem. Postaw więc ten pierwszy, najtrudniejszy krok, a później drugi i kolejne. I proszę, nie porównuj swojego marszu do innych. Nie ścigaj się na jakość i ilość podróży. Nie wierz też ludziom, którzy dzielą nas na podróżników i turystów. Ciesz się chwilą i każdą, nawet najmniejszą podróżą.

A jeśli jesteś podróżnikiem i fotoamatorem w jednym podzielę się z Tobą moją ulubioną maksymą: Najfajniejsze rzeczy dzieję się za Twoimi plecami. Odwróć się! 😉

Dziękuję Ci za rozmowę a Was zapraszam na bloga Magdy No to fru. Wszystkie zdjęcia użyte w wywiadzie udostępnione dzięki uprzejmości Magdy Struzik.

 

Świat dzieje się tuż za rogiem Wywiad

 


Cykl Inspirujące wywiady to okazja do poznania ciekawych świata podróżników. Każdy z nas podróżuje w nieco inny sposób i ma inne, warte podzielenia się z innymi doświadczenia. Dzięki rozmowom z takimi influencer’ami  chcę pokazać, że każdy z nas może dzięki wrodzonej chęci poznawania świata uczynić swoje życie jeszcze bardziej wartościowym.

Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.