Lizbona

Lizbona to magiczne miejsce !

„Ostrożny umiera ze starości”, mawiają Portugalczycy. W Lizbonie nie warto być zbyt ostrożnym w doborze miejsc wartych zwiedzenia, jedzenia wartego zjedzenia czy ludzi wartych poznania 🙂 To miejsce, już od samego początku, przyciąga otwartością i powoduje u nas podobną reakcję. W jednym z moich ulubionych filmów Woodiego Allena „Casanova po przejściach”, po raz pierwszy spotkałem się z portugalskim terminem „saudade”, tłumaczonym jako „tęsknota za czymś, co nie istnieje”. Słowo to pojawia się na wielu koszulkach, kubkach i innych pamiątkach z Lizbony. Trafnie określa stan, który wywołuje pobyt w tym romantycznym mieście. Zresztą wizyta w Lizbonie budzi szereg bardzo pozytywnych emocji. Mam nadzieję, że ta relacja z podróży, choć po części pokaże Wam, że tak właśnie jest.

 

Termin:

7-11.12.2015 r.
 

Koszty:

Lublin-Warszawa-Lublin (24 zł Polski Bus)
Lot Warszawa Modlin- Lizbona- Warszawa Modlin  268 zł (Wizzar, bagaż podręczny + pierwszeństwo wejścia na pokład z jednym dodatkowym małym bagażem)
Hostel Equity Point Hostel  33,20€ ( 138zł czyli ok. 35zł/dobę)
Taxi Lotnisko- hostel 10€ (42 zł)
Sintrabus do Pene  5€ (20 zł)
Pałac Pene 10,45€ (44zł)
Bilet Cascais- Lizbona- Cascais 4,30 € (18zł)
Cascais- Capo de Roca- Cascais 3,25€ x2 6€ (25zł)
Bilety – transport po Lizbonie 1,25 € x 4 3€ (12zł)

Suma kosztów (bez wyżywienia): ok. 600 zł

 

Zawsze możesz zaoszczędzić, sprawdzając aktualne, najniższe ceny lotu, noclegu czy wynajmu samochodu w dowolnym miejscu, do którego się wybierasz poprzez poniższe linki:

   

Na początek interaktywna mapa opisywanych poniżej miejsc.
 


 

Na Lizbonę „zachorowałem” już bardzo dawno. Była to zapewne jakaś dziwna odmiana, wspomnianej powyżej „saudade”, z tą różnicą, że tęsknota ta dotyczyła czegoś co jednak istnieje i nazywa się Lizbona.

Planując wyjazd do Tallinna, okazało się, że bezpośrednio po nim, dostępny jest lot do stolicy Portugalii w przystępnej cenie. Nie zastanawiałem się więc długo i tak oto 7 grudnia, tuż po wyjściu z samolotu uderzyło mnie ciepłe, iberyjskie powietrze, tak przyjemnie różniące się od Polskiego zimna.

Z lotniska najlepiej dojechać do centrum metrem lub autobusem. Okazało się jednak, czego trochę się obawiałem, że nie zdążę na ostatni kurs metra. Zdecydowałem się złapać taksówkę z innymi turystami, kiedy okazało się, że nasze hostele znajdują się niedaleko siebie.

Kierowca taksówki dostarczył nasza trójkę pod drzwi hostelu moich współpasażerów, bo wiedziałem, że dotarcie do mojego noclegu, to dosłownie kilkaset metrów. Okazało się jednak, że to wcale nie jest takie proste. Uliczki w centrum miasta, zawiłe i kręte, pełne jeszcze tego dnia imprezujących na ulicach lokalsów i turystów (o północy zaczynało się święto i Lizbończycy następnego dnia korzystali z dnia wolnego), nie sprzyjały dobrej orientacji w terenie. Jak na złość GPS w telefonie odmówił posłuszeństwa, a pytani przeze mnie przechodnie, nie mieli większego pojęcia, gdzie jest rzeczony hostel. Po pół godziny lokalizacja w telefonie jednak zadziałała i trafiłem na miejsce.

 

Praça do Comércio / Lizbona

 

Hostel okazał się bardzo przyjemnym miejscem, faktycznie nieco zakamuflowanym między głównymi uliczkami, ale dzięki temu dość cichym w nocy, co nie jest takie oczywiste w Lizbonie.

Z samego rana, po pysznym śniadaniu (w cenie noclegu) wybrałem się na poznawanie miasta.  Bardzo pomocna okazała się jak zwykle karta miejska. W tym przypadku mam na myśli Lisbon Card (dalej w relacji oznaczone jako LC). Gdyby nie ona, koszty transportu i zwiedzanych atrakcji turystycznych byłyby zdecydowanie wyższe. W ramach karty otrzymujecie:

  • Darmowy, nieograniczony transport metrem
  • Darmowe przemieszczanie się autobusami, tramwajami, windami CARRIS.
  • Darmowe połączenie Sintra – Lizbona (stacja Rossio)
  • Linia Cascais – Lizbona (stacja Cais do Sodre)
  • Darmowy wstęp do 25 muzeów, zabytków i atrakcji
  • Do 50% zniżki na usługi lokalne włącznie z atrakcjami kulturalnymi i turystycznymi

Kartę tą, jak i inne bilety wstępu oraz atrakcje turystyczne w Lizbonie, możecie zakupić TUTAJ.

Całą trasę, jaką przebyłem tego dnia, możecie podejrzeć TUTAJ. Mój hostel znajduje się dosłownie kilkadziesiąt metrów od najsłynniejszej windy – Elevador da Gloria. Stąd, przez plac Restauradores, przy którym zaglądam do Informacji turystycznej. Uzyskuję sporo ciekawych wskazówek dotyczących przemieszczania się po mieście i punktów, które warto odwiedzić. Mijam piękna fasadę głównego dworca kolejowego Rossio.

 
Dworzec Rossio / Lizbona
Dworzec Rossio

Zaglądam na plac Rossio, na którym trwają przygotowania do jarmarku bożonarodzeniowego. Ze względu na brak śniegu i dość wysokie, jak na nasze grudniowe doświadczenia, temperatury, wygląda to jak jakiś żart. Na dodatek w kolejnych dniach spotykam na środku placu Świętego Mikołaja, któremu z pewnością, pod dość grubym strojem, na pewno jest bardzo ciepło.

 

 

Jedną z atrakcji turystycznych, o których sporo czytałem, jest 25 metrowa winda Santa Justa. Nie dziwi fakt długich kolejek, już od samego otwarcia, i to nawet mimo wysokiej ceny, jaka obowiązuje za skorzystanie z niej- 5€. Bezpłatny przejazd w ramach Lisbon Card (LC).

 
Winda Santa Justa / Lizbona
Winda Santa Justa

Projektantem tej konstrukcji jest uczeń Gustawa Eiffela, autora słynnej paryskiej wieży. Ci z Was, którzy nie mieliby ochoty lub czasu na skorzystanie z tej wyjątkowej windy, mogą dotrzeć pieszo do platformy, na którą wjeżdża od strony ulicy Travessa Dom Pedro de Menezes. Widok stąd jest również niesamowity. Tuz obok znajdują się ruiny Klasztoru Karmelitów.

 
Klasztor Karmelitów / Lizbona
Klasztor Karmelitów

Widać stąd również bardzo dobrze Zamek św. Jerzego. Niezależnie od sposobu zwiedzania tego miejsca, naturalnym kierunkiem dalszego zwiedzania jest główny deptak – Rua Augusta.

 
Lizbona
 

Zaprowadzi nas on, mijając kilka cukierni, zwanych Pastelaria, pachnących świeżymi słodkościami Pastel de Nata. Nie można odwiedzić Lizbony i nie spróbować chociaż raz tego smakołyku. Niebo w gębie. Najlepsze podobno można kupić przy okazji zwiedzania Belem w Pastéis de Belém.

 
Pastéis de Belém / Lizbona
Pastéis de Belém

Jednym z głównych placów miejskich jest Praça do Comércio (Plac handlowy). Prowadzi nas do niego trasa, biegnąca pod łukiem Arco da Rua Augusta.

 

Na samym środku placu, dumnie dosiada konia król Józef I. Wzrok monarchy wędruje w stronę rzeki Tag.
 

Praça do Comércio / Lizbona
Praça do Comércio

Jeśli macie godzinkę, to po chwili odpoczynku nad brzegiem rzeki warto odwiedzić Lisboa Story Centre, gdzie w najbardziej namacalny, multimedialny sposób poznacie historię stolicy Portugalii.
 

 

Ci z was, którzy potrzebowaliby jeszcze dodatkowych informacji, mogą odwiedzić tutejsza Informacje Turystyczną, oznaczona jeszcze w kilku innych miejscach miasta zawsze jako Ask me Lisboa. Zataczam małe kółko koło stacji metra Terreiro do Paço, później koło pięknego kościoła Nossa Senhora da Conceição Velha aż do przystanku słynnego tramwaju turystycznego nr 28.

 
Lizbona

 

Tramwaj przemieszcza się dość powoli, ale to dobra okazja, żeby z okien tego historycznego środka transportu pooglądać fasady domów, często ozdobionych słynnymi już płytkami ceramicznymi azulejos.
 
Lizbona
 

 

Im dalej w stronę dzielnicy Estrela, tym częstszy to widok. Przystanek końcowy znajduje się tuż przy cmentarzu, który rzadko jest odwiedzany prze turystów. A szkoda, bo miejsce to robi naprawdę duże wrażenie. Jednym z ciekawszych grobowców (zupełnie innych niż te, które znamy z Polski) jest ten, w którym spoczywa Brazylijski milioner, António Augusto Carvalho Monteiro- ekscentryczny właściciel znajdującej się w Sintrze, a opisywanej przeze mnie nieco dalej, posiadłość Quinta da Regaleira.

 
Lizbona
 
Nieopodal cmentarza znajduje się niewielki, klimatyczny park Estrela, a tuż przy nim, majestatyczna Basilica de Estrela.
 
Lizbona
 
Lizbona
 

Tuż przy niewielkim parku São Bento, kieruję się w stronę wybrzeża, aby po 20 minutach dotrzeć do niezwykłego targu, na który natrafiłem zupełnie przypadkiem. Jest to Mercado de Ribeira, miejsce, w którym zasmakujecie kuchni z każdego zakątka świata lub też zaopatrzycie się w świeże, lokalne warzywa i owoce.

 

Pora na obiad. Miejscem często polecanym przez innych podróżników jest restauracja Santa Rita. Czasami trudno tu o stolik. To zasługa świetnej kuchni i przystępnych cen. Dobrze trafiłem, ponieważ koniecznie chciałem spróbować tradycyjnej zupy Caldo Verde. To pyszna kremowa zupa z kapustą. Kosztowała zaledwie 1,5€. Lizbona słynie tez z owoców morza, dlatego wybrałem również danie z pysznej ryby- soli.

 

Po takiej uczcie najchętniej znalazłbym jakieś zaciszne miejsce na sjestę, ale tule tu miejsc do zwiedzania.
 

Moim ulubionym punktem programu w każdym nowym miejscu są zdecydowanie punktu widokowe. Takich nie brakuje w Lizbonie. Jeden z nich, Miradouro santa luzia, jest miejscem z którego nie odejdziecie bez mnóstwa zdjęć.
 

Warto też wejśc na chwilę na taras baru Bar Terraço de Santa Luzia, oraz znajdujący się tuż obok Miradouro das Portas do Sol czy Parkig Puerta Del Sol.
 
Lizbona
 
Wszystki te punkty łączy jedno- przepiękne panoramy. Nie spieszcie się, poświęćcie tym miejscom nieco więcej czasu. Nie tylko na zdjęcia, ale tak zwyczajnie poczujcie klimat tego miejsca. Warto!
 
Lizbona
 

Tego dnia prosiło się, aby skierować się prosto do zamku św. Jerzego. Jednak coś mnie podkusiło, żeby opuścić tym razem ten punkt programu i przełożyć go na inne dni. Niestety, jak sie później okazało, ostatniego dnia trafiłem tam zbyt późno, kiedy właśnie wejście zostało zamknięte. Mogłem więc podziwiać go tylko z zewnątrz. Nie popełnijcie tego samego błędu i zadbajcie, aby zobaczyć ten zamek.

Skoro zmiana planów, to zapewne na inne punkty widokowe. Coraz wyżej i wyżej, aż do Miradouro Sophia de Mello Breyner Andresen. Można w to miejsce dotrzeć pieszo lub, szczególnie jeśli mamy nieograniczone, bezpłatne przejazdy tramwajem. To miejsce, będące połączeniem restauracji, baru i punktu widokowego może być świetnym pretekstem do zamówienia dobrej kawy.

 
Lizbona
 

Niedaleko już stąd do najlepszego, moim skromnym zdaniem punktu w Lizbonie. Jest też jednym z najwyższych w mieście. Miradouro da Senhora do Monte, bo o nim mowa, to okazja na dziesiątki zjawiskowych zdjęć. Gwarantuję Wam, że na jednym nie poprzestaniecie. Jeśli będziecie tu za dnia, koniecznie powtórzcie wizytę późnym wieczorem, kiedy światła miasta podkreślą jeszcze bardziej jego piękno.

 
Lizbona
 
Powrót- tramwajem nr 28 aż do placu Martim Moniz lub pieszo- wybór należy do Was.

Tego dnia, po kolacji, zrobionej niewielkim kosztem w hostelu, pora na odpoczynek. Jak to zwykle bywa, poznaję ciekawych ludzi, z którymi spędzam czas na ciekawych rozmowach o podróżach. Kolejny dzień będzie równie aktywny.
 

Dzień drugi – Sintra

 

Nie ma chyba osoby odwiedzającej Lizbonę i okolice, a która nie wspominałaby o konieczności odwiedzenia Sintry. Zanim tam dotarłem, wydawało mi się, że przeznaczę kilka godzin na to miasto, po czym pojadę do położonego niedaleko Cascais i Cabo de Roca. Jak sie jednak okazało, te dwie pozostałe destynacje, odwiedziłem, ale nie tego samego dnia. Powód był prozaiczny- Sintra jest tak ciekawym miejscem, że zajęła mi cały dzień.

No może przesadzam, że cały, bo z hostelu wyszedłem dopiero po porządnym wyspaniu się i równie porządnym śniadaniu.

Dojście do dworca Rossio, z którego odjeżdżał pociąg do Sintry zajęło mi dosłownie kilkanaście minut. Pociąg Linha de Sintra kursuje regularnie. Nic dziwnego, skoro jest to jedna z największych atrakcji turystycznych w tym regionie. Za ten przejazd nie płacę, dzięki LC. W dni powszednie pociąg kursuje co 20 minut. Na miejsce docieram w ok. 40 minut. Ze stacji pieszo kieruje sie w stronę charakterystycznego budynku z dwoma wieżami- kominami.

 
Sintra

Mamy możliwość zwiedzania pieszo lub busem firmy Scott.

To Pałac Narodowy w Sintrze. Jego biała elewacja w słoneczne dni jest widoczna już z daleka. Pałac ten był popularną rezydencją dla władców Portugalii, którzy na codzień przebywali w stolicy Portugalii. Z pewnością miejsce to sprzyjało odpoczynkowi, ze względu na piękne ukształtowanie i przyjazny klimat. Sam budynek jest wpisany na listę dziedzictwa UNESCO.

Pałac znajduje się na dużym placu, spod którego odjeżdżają autobusy do interesujących turystycznie miejsc takich jak Quinta da Regaleira, Pałac Pena czy Zamek Maurów.

 
Sintra
 
W okolicach pałacu znajduje się niewielkie stare miasto składające się z wąskich, krętych uliczek, głównie małych sklepików z pamiątkami.
 

Jednym z ciekawych punktów jest Fontanna da Pipa.

Kieruję się pieszo w stronę Quinta da Regaleira. Łatwo pomylić drogi, dlatego warto mieć ze sobą GPS-a.

 

 Quinta da Regaleira

 

To zupełnie magiczne i tajemnicze miejsce. Zaskoczyło mnie to, że nie spotkałem tam tłumów turystów. Już przy wejściu otrzymałem mapę i przyznaję, że bardzo się przydała. Wynika to chociażby z tego, że teren tej atrakcji jest rozległy, a niektóre jej fragmenty znajdują się również pod ziemią. Tak, pod ziemią. Liczne tunele, jaskinie, przejścia wydaje się jakby żywcem wyjęte z jakiejś bajki.

 

Adekwatne do tej scenerii sa również nazwy, znajdujących sie tu części ogrodu, np. Studnia Wtajemniczenia.

 

Właścicielem tych terenów był ekscentryczny milioner António Augusto Carvalho Monteiro. Swój majątek wydawał bardzo chętnie na realizację swoich wizji i zachcianek. W każdym zakątku posiadłości widać jego zamiłowanie sztuką. Dużo tu mieszanek stylów, głównie mauretańskiego.
 
Sintra Quinta da Regaleira
 
Głównym budynkiem, znajdującym sie na prawo od wejścia jest Pałac Regaleira. Niedaleko znajduje się kaplica. Choć gabarytowo nie zajmuje wiele miejsca, jest majstersztykiem architektonicznym, jak zresztą każda z budowli na tym 4 hektarowym terenie. Pod nim znajduje sie sieć tuneli, łączących ważne punkty parku.
 

Jest też kilka niewielkich jeziorek, niektóre przykryte zieloną warstwą roślin wodnych. Romantyczny wodospad, ścieżka z kamieni, prowadząca tuż nad powierzchnią wody, prowadząca wprost do jaskini.
 
Sintra Quinta da Regaleira
 
To wszystko i jeszcze wiele więcej znajdziecie w Quinta da Regaleira. Gwarantuję, że tej wizyty długo nie zapomnicie. Zajęła mi ona ok. 2,5 godziny. Cena za wejście to zaledwie 6€, z Lisbon Card zniżka 2€.
 

Przyszła pora na kolejne ciekawe miejsce, które w pogodny dzień można nawet dostrzec z Lizbony! Jest Pomnikiem Narodowym i stanowi jeden z głównych obiektów epoki romantyzmu XIX wieku na świecie. Podobnie jak inne zabytki w Sintrze, jest wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Co to za miejsce?
 

Pałac Pena

Uznany został za jeden z siedmiu cudów Portugalii. W roku 2015 w prestiżowym, międzynarodowym konkursie World Travel Awards zajął trzeci raz z rzędu 1 miejsce w kategorii Zamki.
 
pena Lizbona
 
Nie radzę wybierać się tutaj pieszo z centrum Sintry ze względu nie tylko na dystans, ale również na ukształtowanie terenu. Dotrzemy tu autobusem 434 spod dworca kolejowego lub Pałacu Narodowego (5€ w obie strony tzw. bilet hop on hop off).

Kupujemy jeszcze bilet wstępu (nie jest tani, ze zniżką LC zapłacimy 10,35€, mimo to zdecydowanie warto) i pieszo (dość strome podejście) lub niewielkim busikiem (3 € dopłaty) możemy szybko przejść do właściwego zwiedzania Pałacu.
 
Sintra Pena
 
Jest niezwykle kolorowy, kolejny bajkowy twór niezwykłej wyobraźni projektanta. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że to najpiękniejszy pałac, jaki do tej pory widziałem na żywo. Widocznie nie tylko ja tak uważam, ponieważ w roku 2015 został wybrany najpiękniejszym zamkiem na świecie.
 

Jeśli przyzwyczailiśmy się już do mieszania styli architektonicznych w Portugalii, to tutaj nie będziemy zaskoczeni. Wszystko jednak łączy się w coś naprawdę wyjątkowego.
 

Znajdujemy się w najwyższym punkcie Sintry i okolicy. Rozpościera się stąd niezwykły wyjątkowy widok. Często jest niestety tak, że piękny z zewnątrz budynek, nie robi wrażenia już w środku. W tym przypadku tak nie jest.
 
Sintra Pena

 
Sami sie przekonajcie.
 

 
W związku z poświęceniem tak dużej ilości czasu na te dwa polecane miejsca nie udało mi się tego dnia dotrzeć jeszcze do Cascais i Cabo de Roca. Wracam do Lizbony i z dworca Cais do Sodré wracam na kolacje do Equity Point.

Razem z Kasią, z którą szybko sie zaprzyjaźniłem postanawiamy po wieczornym drinku skoczyć metrem na nocne zwiedzanie dzielnicy Park Narodów (Expo). Nocą dworzec Oriente wygląda jeszcze bardziej imponująco. Pajęczyna metalowej konstrukcji, odpowiednio podświetlona to okazja do zrobienia fajnych zdjęć.
 
Lizbona
 
Podobnie jak na promenadzie nadmorskiej, prowadzącej do przypominającego Dubajski hotel Burj Al Arab.
 
Lizbona
 
W Lizbonie sporo zresztą podobieństw do popularnych miejsc z całego świata. Tuż za monumentalnym hotelem wije się najdłuższy w Europie (17,2 km) most Vasco da Gama, łączący stolicę Portugalii z miejscowością Montijo. Wstęp na most nie jest możliwy dla pieszych, ale i tak najciekawszy widok jest z brzegu na ten kosztujący 1 mln $ kunszt inżynierii.
 
Lizbona
 
Tuż przy promenadzie znajduje się dużo restauracji, głównie z owocami morza.
 

Zatrzymujemy się w jednej z nich na małą kolację, po czym kierujemy sie do ostatniego punktu programu tego wieczora, Oceanarium.

Niestety miałem okazje podziwiać je wyłącznie z zewnątrz. Wyobraźcie sobie 5 000 000 litrów wody. I wszystko, co związane z życiem w wodzie- flora i fauna wszelkiego rodzaju. Coś fascynującego. Pamiętam wizytę w Oceanarium w Monaco czy w Barcelonie. Za każdym razem takie miejsca robią na mnie największe wrażenie. W trakcie tego pobytu nie udało mi sie go jednak zwiedzić. Następnym razem nadrobię tę zaległość.
 

Ci z Was, którzy nie chcą przeznaczyć sporej kwoty pieniędzy na wejście, mogą rozważyć odwiedzenie Akwarium Vasco Da Gama znajdującego się w Ages (obok opisywanego dalej Belém, ponieważ cena za wejście to tylko 4 €.
Wracamy na noc do hostelu.
 

Belém

Rano, po śniadaniu, odprowadzam Kasię, wcześniej jeszcze zaglądamy do najstarszej na świecie księgarni, która nieprzerwanie działa od 1732 roku. Potwierdza to wpis do księgi rekordów Guinnessa a stosowny certyfikat znajduje sie tuż przy wejściu. Wewnątrz daje sie wyczuć charakterystyczny zapach książek i innych publikacji, których w tym miejscu jest tysiące. Kasia decyduje sie tam na zakup… kolorowanki, które wręczy po powrocie do siebie jako prezent.
 
Lizbona
 
Ja trochę się jeszcze poszwendam po mieście, po czym wsiadam w autobus jadący do dzielnicy Belem.
 
Lizbona
 
Mijam kolejny w Lizbonie most, bliźniaczo podobny do tego w San Francisco (kolejne podobieństwo do tego miasta, oprócz tramwajów i wzniesień). Zwiedzanie zaczynam od Mosteiro dos Jeronimos czyli Klasztoru Hieronimitów.

Podobno budowę Klasztoru rozpoczęto jako wyraz wdzięczności za udaną wyprawę Vasco da Gamy do Indii. Budynek jest naprawdę okazały. Całe szczęście, że nie dotknęło go tak bardzo słynne trzęsienie ziemi z roku 1755.
 
Lizbona
 
Co ciekawe, to właśnie tutaj podpisano 2007r słynny Traktat Lizboński, mający za zadanie wprowadzenie ważnych reform na obszarze Unii Europejskiej. Bilet wstępu kosztuje 10€. Z LC jest bezpłatny.
 

W tym samym budynku mieści sie jeszcze Muzeum Archeologiczne i Muzeum Morskie. O ile ekspozycje tego pierwszego mnie nie zachwyciły, o tyle to drugie jest zdecydowanie warte zwiedzenia. Jeśli pamiętacie z poprzedniej części wpisu informację o najlepszych Pasta de Nata czy Pasteis de belem, to przypominam, że właśnie tutaj, w Belém, możecie nabyć najlepsze. A dokładnie w Casa de Pasteis de Belem.

Idąc koło często fotografowanej fontanny, kieruję sie przejściem podziemnym w stronę Pomnika Odkrywców. Upamiętnia on portugalskich marynarzy, odkrywców, nawigatorów, misjonarzy czy naukowców, tak mocno związanych z tym miejscem.
 
Lizbona
 
Obiekt ma kształt rozbijającego się o fale okrętu z wydętymi żaglami. Na dziobie okrętu stoi dumny Henryk Żeglarz, który w jednej ręce trzyma mapę świata, a w drugiej model karaweli. Z obu stron, za Henrykiem Żeglarzem, tłoczą się twórcy kolonialnej potęgi Portugalii – nie tylko żeglarze i odkrywcy, ale również królowie, rycerze i misjonarze.
 
Po stronie wschodniej zobaczymy zatem m.in. Vasco da Gamę – podróżnika, który jako pierwszy dopłynął z Europy do Indii, Alfonsa V Afrykańczyka – króla Portugalii, Pedro Alvaresa Cabrala – odkrywcę Brazylii, Ferdynanda Magellana – żeglarza, który jako pierwszy opłynął Ziemię, Bartolomeu Diasa – żeglarza, który jako pierwszy opłynął Przylądek Dobrej Nadziei, a także np. Franciszka Ksawerego – jezuickiego misjonarza. Po zachodniej stronie pomnika znajdują się natomiast m.in. figury Luísa de Camõesa – słynnego renesansowego poety, twórcy portugalskiego eposu narodowego „Luzjady”, Pedro de Escobara – rycerza i żeglarza, a także np. Fernão Mendesa Pinto – znanego odkrywcy i pisarza.
 
Lizbona
 
Chodźmy dalej. Po drodze do najsłynniejszej wieży w tej części kraju zatrzymuję się na chwile przy pomniku lotników. Pomnik powstał na cześć pierwszego przelotu nad południowym Atlantykiem, którego w 1922 roku dokonało dwóch portugalskich pilotów: Sacadura Cabral i Gago Coutinho.
Lotnicy przelecieli ponad 8000 km z międzylądowaniami na Las Palmas (Gran Canaria) i Sao Vicente w archipelagu Wysp Zielonego Przylądka.
 
Lizbona Pomnik lotników


 
Wieża Belem
, czyli Torre de Belem, to jeden z najciekawszych zabytków i atrakcji turystycznych Lizbony. Pierwotnie spełniała militarne role. Jest  jedyną zachowaną do dziś budowlę wzniesioną całkowicie w tzw. stylu manuelińskim, charakterystycznym dla tego regionu.
 
Lizbona Torre de Belem
 
Osławiona w epoce wielkich odkryć geograficznych, wieża odgrywała rolę strażnicy lizbońskiego portu, stała się także punktem orientacyjnym dla wracających do ojczyzny żeglarzy i symbolem morskiej potęgi Portugalii. W okresach późniejszych pełniła funkcję więzienia. W wyniku wielkiego trzęsienia ziemi z 1755 budowla przeniesiona została ze środka rzeki w obecne miejsce.

Jednym z miejsc, wartym odwiedzenia jest z pewnością Muzeum Powozów. Kolejne miejsce z cyklu NAJ. Tym razem największe muzeum tego typu na świecie. Muzeum mieści się w starej arenie jazdy konnej Pałacu Belém, dawnego pałacu królewskiego, który jest teraz oficjalną rezydencją prezydenta Portugalii.

Po muzeum wracam do Lizbony i spod placu Praça do Comércio jadę do Muzeum Płytek Azulejos. Jego stała wystawa rozpoczyna się od ukazania materiałów i technik wykorzystywanych do produkcji płytek. Następnie ukazuje rozwój sztuki azulejos w kolejności chronologicznej. Jednak tego dnia jest z powodu jakichś prac zamknięte. Jeśli odwiedzicie to miejsce, na pewno zwrócicie uwagę na panoramę Lizbony przed tragicznym w skutkach trzęsieniem ziemi z 1755 roku. Składa się ona z ponad 1300 elementów, a została wykonana w 1738 roku. Ma ona 23 metry szerokości i w całości wykonana jest z biało-niebieskich płytek azulejos. Mam nadzieję, że kolejna moja wizyta w Lizbonie pozwoli mi zobaczyć to dzieło i o wiele więcej.

Ponownie pojawiam się w dwóch najlepszych punktach widokowych, tym razem, ze względu na porę panorama wydaje się być jeszcze ciekawsza. Miasto, wieczorową porą, ma w sobie coś magicznego. Mógłbym tak siedzieć godzinami i wpatrywać się w dal.
 
Lizbona
 
Późnym wieczorem wracam nieco już zmęczony długim dystansem.

 
Jestem jednak bardzo zadowolony a tego dnia i nie mogę się już doczekać kolejnego, kiedy to trafię do najpiękniejszego miejsca na ziemi 🙂
 

Cascais i Cabo da Roca

Kasia, którą poprzedniego dnia namówiłem, aby zobaczyła tez okolice Lizbony, wróciła zachwycona. Przekonało mnie to dodatkowo, aby oprócz Sintry dotrzeć też w inne rejony. Do Cascais dojedziemy pociągiem (bilet w jedna stronę to koszt 2,15€), z dworca Cais do Sodré, do którego udaje sie pieszo. W Cascais jestem zaskoczony tym, że nie ma tłumów turystów.
 
Cascais
 
Jest to jedno z najbogatszych miejscowości w Portugalii, początkowo miasteczko rybackie a w ostatniej części XIX wieku i pierwszej części XX wieku stała się znana jako miejsce wypoczynków rodziny królewskiej.
 

Informacja turystyczna to niewielka budka, w której pracownik wydaje sie być zaskoczony tym, że ktokolwiek o coś pyta 🙂 Samo miasteczko to kilka urokliwych uliczek, ładne nabrzeże, 5 plaż. Na jednej z nich ktoś stworzył dzieło sztuki z piasku.
 
Cascais
 
Jakieś 2,5 km od centrum znajduje się ciekawa formacja skalna Boca do Inferno, Usta Piekieł. Zobaczyć tutaj można wydrążoną przez fale morskie studnię i tunel do niej prowadzący. Nadchodzące fale tworzą tu głośny łoskot i huk-nie wystraszcie się tych odgłosów w otchłani 🙂

Niedaleko przystani jachtowej w Cascais znajduje się Parque do Marechal Carmona, które stanowi doskonałe miejsce na odpoczynek.

Z dworca autobusowego, znajdującego się w podziemnym parkingu centrum handlowego, łapię autobus 403 jadący do Cabo da Roca (3,25€ w jedna stronę). Tego dnia pogoda jest wyjątkowo dobra. Aż trudno uwierzyć, że jest grudzień.

Cabo jest przylądkiem, najdalej na zachód wysuniętym punktem kontynentalnej Europy.
 
Cabo da roca
 
Na znajdującym się tu pomniku przeczytamy „Aqui, onde a terra se acaba e o mar começa”, czyli „Gdzie ląd się kończy, a morze zaczyna”. Nigdzie dotąd nie widziałem tak pięknych klifów.
 
Cabo da Roca
 
Na początku wydawało mi się, że jedyne ciekawe miejsce w tamtej okolicy znajduje się tuż koło pomnika, jednak oddalając się coraz bardziej od niego, byłem pod coraz większym wrażeniem. Widoki zapierają dech w piersiach. Takiej ilości zdjęć nie zrobiłem chyba nigdzie do tej pory. Tutaj widoki zachwycają do tego stopnia, że spędziłem o wiele więcej czasu niż planowałem. I nie żałuję. Tłumów również i tutaj nie było. Naliczyłem dosłownie 10 osób, chociaż jak wspomniałem pogoda była doskonała.
 

 
Wspomniane już wcześniej przeze mnie słynne trzęsienie ziemi w roku 1755 spowodowało tu tsunami, ono z kolei doprowadziło do powstania nawet 50 m fal. To wydarzenie, jak i tysiące lat historii tego miejsca doprowadziło do ukształtowania się charakterystycznego, postrzępionego pasa łączącego morze z lądem. Koniecznie odwiedźcie to miejsce.
 
Cabo da Roca
 
Wracam tym samym autobusem do Cascais, a stamtąd do Lizbony. Zostało mi jeszcze trochę dnia, które poświęcam na próbę dotarcia do Zamku św. Jerzego. Jednak akurat 10 minut wcześniej został już zamknięty dla zwiedzających.

Mimo to ten wieczór okazuje się najbardziej wdzięcznym celem uwiecznienia go na zdjęciach w towarzystwie zabytków, panoram czy zwykłych, niezwykłych uliczek. Ciepły wieczór przyjemnie umilał ten czas.

Mam nadzieję, że zdjęcia, chociaż w części oddają charakter tego miejsca i czasu. Wracam tramwajem do hostelu, aby odebrać pozostawione tam na czas zwiedzania bagaże, ponieważ juz czas na powrót do domu.
 

Metrem dojeżdżam bezpośrednio na lotnisko. To był wyjątkowy czas. Wyjątkowe miasto, niezwykły klimat.
 

Lizbona
Lizbona

Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał nie pokochać tego miasta. Jeśli jeszcze w Lizbonie nie byliście, pojedźcie koniecznie.

 

Teraz i Ty możesz zaoszczędzić, sprawdzając aktualne, najniższe ceny lotu, noclegu czy wynajmu samochodu w dowolnym miejscu, do którego się wybierasz poprzez poniższe linki:

   

A jakie są wasze doświadczenia z Lizboną?

Czy ten artykuł był dla Ciebie wartościowy? Będę wdzięczny za komentarze poniżej. Jeśli potrzebujesz dodatkowych informacji albo masz propozycje/sugestie dotyczące tej relacji, chętnie je poznam. Dzięki Tobie wartość kolejnych artykułów może być jeszcze lepsza.

Zapraszam Cię również do zapisania się do Newslettera. Gwarantuję tylko wartościowe treści, żadnego spamu.

 


  • Lisboa Card to nie zawsze najlepsze rozwiązanie. Wbrew temu, co się o niej pisze, wcale nie jest opłacalna. Polecam artykuł z symulacją kosztów zwiedzania Lizbońskich atrakcji z kartą i bez karty Lisboa Card:
    http://www.sekrety-lizbony.pl/Blog-article-lisboa-card.html
    Przedstawiono tu trzy REALNE scenariusze zwiedzania Lizbony (centrum i stare dzielnice miasta, Belem, Sintra), ułożone tak, żeby jak najlepiej wykorzystać kartę, wiedząc jednak ile czasu zabiera zwiedzenie poszczególnych atrakcji. Koszty dla 1 osoby dorosłej.

    • Bardzo dobry artykuł zawierający porównanie. Dzięki za opinie. Pozdrawiam.

  • Lizbona i jej okolice są niesamowite… 🙂 Bardzo sobie zapamiętałam znamienne dla Sintry mgły wiecznie okalające jej zamczyska. Nie udało mi się zrobić tylu zdjęc z Portugalii, bo już miejsca na kartach pamięci nie miałam po 3 tyg. wojaży po Hiszpanii… Dlatego miło jest sobie to znów odświeżyć, bo Ty masz multum zdjęć 😀 Ja mam nadzieję co raz tam wracać, bo partner teraz pracuje w portugalskiej firmie, więc… 😀 😀 😀

  • Lizbona i Portugalia jest sobie na liście od kilku lat, ale jakoś nie udaje mi się tam dotrzeć. Czekam na tanie loty z Gdańska 😉

    • Lotnisko w Gdańsku bardzo się rozwija i ma sporo kierunków, których można pozazdrościć. Myślę, że Lizbona to tylko kwestia czasu.

  • Lizbona to kolejny kraj, który chcemy razem z małżonką zwiedzić 🙂 Pozdrawiamy.

  • Lizbona to kolejne miasto, które razem z małżonką chcemy zwiedzić 🙂 Pozdrawiamy.

  • Uwielbiam Lizbonę! Liczę, że w przyszłym roku uda mi się ją zwiedzić.. Super informacje, mega przydatne 🙂 Chętnie będę tu zaglądać

    • Dzięki 🙂 Musisz się jeszcze liczyć z tym, że jak już trafisz do Lizbony, to będziesz do niej na pewno wracać 🙂

  • Uwielbiam Portugalię, mogłabym tam zamieszkać 🙂

    • Myślę, że nie jesteś pod tym względem wyjątkiem 🙂

    • Podejrzewam, że wielu z nas miałoby taką ochotę 🙂

  • Magdalena Jakubowska

    Portugalia od wielu lat znajduje się na mojej liście miejsc do odwiedzenia 🙂 Plan zawiera kupno biletów do Lizbony, zwiedzenie tego miasta i poznanie jego kulinarnych zakamarków, a następnie przejażdżka autem bezdrożami wzdłuż wybrzeża do Porto na lampkę dobrego wina. Ahh, rozmarzyłam się poprzez same pisanie o tym!

  • Kamil Kiwatyniec

    Bezdroża zapomnianej północnej Portugalii, kolorowe uliczki Lizbony i Porto, majestatyczne klify wybrzeża Algarve… Portugalia, kraj najdalszy z tych bliskich, nie do końca przez Nas odkryty skłania do podróży do niegdyś wielkiego państwa. Liczę, że majowa wizyta w Lizbonie i okolicach oraz Fatimie pozwoli mi jeszcze mocniej zakochać się w tym ostatnim skrawku Europy.

    • Witaj @kamilkiwatyniec:disqus 🙂 Gratuję wygranej w konkursie 🙂 Proszę Cię o kontakt na adres kontakt@zyciewpodrozy.pl z podaniem Twoich danych do wysyłki nagrody w postaci przewodnika po Portugalii. Miłej lektury i co ważniejsze okazji do wykorzystania informacji w niej zawartej przy zwiedzaniu m.in. Lizbony 🙂